Ghost in the Shell

Nakręcony w 1995 roku japoński Ghost in the Shell uchodzi dziś za klasykę anime oraz cyberpunku. Historia policjantki-robota polującej na tajemniczego hackera do dziś oszałamia spójną, niepokojącą wizją przyszłości, świetną animacją czy muzyką. Pozostaje jednocześnie filmem głębokim, poruszającym kwestie dotyczące człowieczeństwa i sztucznej inteligencji, wirtualnej duszy, władzy czy rosnącego znaczenia korporacji. Podjęta w tym roku próba nakręcenia aktorskiego remake’u siłą rzeczy skazana była na niepowodzenia. Dzieł kultowych nie powinno się ponownie ekranizować.

Niesławny Rupert Sanders, reżyser zamieszany w pozamałżeński romans z Kristen Stewart na planie Królewny Śnieżki i Łowcy, otrzymał olbrzymi budżet i sporą swobodę działania. Zdecydował się pracować po linii najmniejszego oporu – to znaczy nakręcić remake utrzymany w duchu japońskiego oryginału, chwilami wierny aż do bólu. Pewnie dzięki temu futurystyczne, pełne hologramów reklamowych miasto wygląda niesamowicie. Pulsuje serpentynami świateł, czaruje niezwykłymi projektami budynków, a jednocześnie gdzieś podskórnie niepokoi. Przypomina bowiem dalekowschodnie, zatłoczone metropolie, w których o pierożki jest równie łatwo co o spotkanie z nożownikiem. Tu bieda graniczy z ekstremalnym bogactwem, jedni umierają na ulicy, inni gromadzą fortuny.

Jako widzowie jesteśmy świadkami narodzin Major (w tej roli Scarlett Johansson), najnowocześniejszego robota sterowanego ludzkim mózgiem. W świecie, w którym modyfikacje i ulepszenia ciała są czymś normalnym, tego typu eksperyment wciąż uchodzi za nowatorski. Mimo to bohaterka zostaje wysłana na linię frontu. Trafia do oddziału antyterrorystycznego Sekcja 9 i szybko zapracowuje na bardzo dobrą opinię. W pewnym momencie trafia na trop niebezpiecznego hakera, który bez większych kłopotów przejmuje kontrolę nad wszechobecnymi robotami i zleca im kolejne morderstwa. Kim jest ten człowiek i o co walczy? I co oznaczają wizje z przeszłości, które pozbawiona wspomnień Major miewa?

Pod względem wizualnym Ghost in the Shell to mistrzostwo świata. Opowiedziana w filmie historia też jest ciekawa, dynamicznie opowiedziana, potrafiąca niekiedy zaskoczyć. Niestety jednak, choć podąża ścieżkami wydeptanymi w oryginalne, omija wiele ważnych pytań. Amerykańskie kino wciąż nie radzi sobie z podtekstami, ze znaczeniami ukrytymi gdzieś pomiędzy słowami. W rezultacie obraz Ruperta Sandersa ogląda się jak kolejne futurystyczne kino akcji. Wizualnie bombowe, jednak myślowo pozbawione blasku.

Michał Zacharzewski

Ghost in the Shell, reż. Rupert Sanders, wyst. Scarlett Johansson, Pilou Asbaek, Takeshi Kitano, Juliette Binoche, Michael Pitt, Danusia Samal

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Ghost in the Shell

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s