Wszystko albo nic

Wszyscy znamy grzechy polskich komedii romantycznych. Przede wszystkim nie są śmieszne, a do tego bardzo nierealistyczne. Ich bohaterowie zachowują się sztucznie i lądują w sztucznych sytuacjach. Sami też są sztuczni – mieszkają w przepięknych apartamentach, zawsze się uśmiechają i prawie nigdy nie są zmęczeni. Niedawne Porady na zdrady nie były filmem złym, ale idealnie wpasowywały się w ten obraz.

Wszystko albo nic to komedia romantyczna nakręcona w koprodukcji polsko-czesko-słowackiej. Na papierze wydaje się to świetnym pomysłem – w końcu Czesi słyną ze swojego humoru oraz profesjonalizmu ekip filmowych, a nasi aktorzy, Michał Żebrowski i Paweł Deląg, są niczego sobie. Czym będzie różnić się taka komedia od rdzennie polskich? Czy okaże się równie udanym eksperymentem co powierzenie reżyserii Listów do M. Słoweńcowi Mitji Okornowi? Przekonajmy się!

Linda i Vanda znają się od dziecka. Są najlepszymi przyjaciółkami. Kiedyś chodziły razem do szkoły i spędzały ze sobą razem każdą wolną chwilę, dziś wspólnie prowadzą niewielką księgarnię. Wspólnie też mają problemy ze znalezieniem idealnego faceta. Nieoczekiwanie Linda wpada (i to dosłownie) na przystojnego Jakuba. Spotyka go później jeszcze kilka razy i dochodzi do wniosku, że to idealny kandydat. My, widzowie, nie bardzo ją rozumiemy. Żebrowski gra bowiem postać, do jakiej nas przyzwyczaił, nienagannie ubranego, szarmanckiego bufona, człowieka sztywnego jakby połknął kij, śliskiego na kilometr. Zawsze jednak lepszy on niż starszy profesor, z którym zaczyna się spotykać Vanda, albo poczciwy lekarz ciepłe kluchy, którego Lindzie chce podsunąć matka.

Co dalej? Ano dalej jest nie bardzo romantycznie i niezbyt zabawnie, choć niewątpliwie Wszystko albo nic jest zabawniejszym filmem od Porad na zdrady (które przywołuję, po trafiły do kin w podobnym okresie i bezpośrednio ze sobą rywalizują). Sporo humoru wprowadzają postacie drugoplanowe, jak choćby pomagający dziewczynom w księgarni gej Edo oraz jego latynoski kochanek. Tworzą oni razem grupę ciepłych, lubiących się postaci, przyjaciół, w których można uwierzyć. Razem spędzają czas, razem jeżdżą na narty, razem żyją w pięknym, kolorowym świecie, w którym wszyscy mają przepiękne apartamenty, zawsze się uśmiechają i prawie nigdy nie są zmęczeni.

Nietrafionym pomysłem wydaje się dubbing. Podobnie jak w Czerwonym kapitanie, wypada on sztucznie i chwilami przeszkadza w odbiorze tej produkcji. Poza tym film ma niemal wszystkie wady polskich komedii romantycznych. Ma jednak i zalety, które nie wszyscy zauważają. Polscy recenzenci obwołali już Wszystko albo nic najgorszą komedią tego roku. Niezasłużenie. To obraz przeciętny. Bywa na bakier z logiką, bywa naciągany, ale nie jest tak sztuczny jak Porady na zdrady. Jest za to ciepły, pogodny i porusza problemy, z którymi rzeczywiście borykają się młodzi ludzie. Pozwala wyjść z kina w dobrych humorach.

Michał Zacharzewski

Wszystko albo nic, Všetko alebo nič, reż. Marta Ferencová, wyst. Tatiana Pauhofová, Klára Issová, Michał Żebrowski, Paweł Deląg, Lubo Kostelný

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s