Zerwany kłos

zdalaNa naszych oczach rodzi się polskie kino religijne. Bardzo specyficzne. Przeciętnego kinomana raczej nie zainteresuje, przyciągnie natomiast ludzi, którzy na co dzień przybytki X muzy omijają szerokim łukiem. Oglądałem Zerwany kłos w towarzystwie grupki zakonnic. Były wyraźnie wzruszone, wręcz zachwycone fabułą, podczas kilku scen powtarzały słowo „piękne”. Ja bawiłem się znacznie gorzej. Być może dlatego, że przyszedłem na film, a nie hagiografię.

Słoneczna jesień 1914 roku. Trwa pierwsza wojna światowa. W lasach otaczających wieś Wał-Ruda błąka się rosyjski oddział. Wyrwani ze swoich domów żołnierze piją, śpiewają, okradają chłopów i gwałcą młode kobiety. Jedna z ich ofiar, Teresa, ma już widoczny ciążowy brzuszek. Miejscowi ją pogardzają. Uważają, że oddała się wrogowi. Jedynie Karolina Kózkówna wspiera ją dobrym słowem. Szesnastoletnia dziewczyna dba o wszystkich, dalekich i bliskich. Wszystkimi też się przejmuje. Do tego gorliwie modli się. Jedna modlitwa przypada w tym filmie na każde dziesięć minut projekcji.

Reżyser Witold Ludwig buduje opowieść powoli i nie bawi się w niuanse. Świat maluje czarno-biały. Rosjanie są do szpiku kości źli, wręcz demoniczni. Cytują poezję, porozumiewają się wrzaskami, a w wolnych chwilach bluźnią przeciwko Bogu. Z kolei spacerująca wśród łanów zboża Karolina to wcielony anioł, dziewczyna bez skazy. Nierealną atmosferę obrazu potęguje baśniowa narracja, podział na rozdziały i sztuczne dialogi. Do tego dochodzi teatralne miejscami aktorstwo oraz piękna, pompatyczna muzyka. Treści jest niewiele, nic dziwnego, że mnożą się sceny nakręcone w zwolnionym tempie. Zachodni reżyser opowiedziałby tę historię w piętnaście minut.

Dziś wiemy już, że Karolina Kuzkówna została błogosławioną. Uprowadzona z domu przez Rosjan, broniąc się przed gwałtem, zginęła śmiercią męczeńską. Osoby nie znające jej historii nie dowiedzą się, co było w tej śmierci niezwykłego. Porwano ją, chciano zgwałcić, jak to w czasie wojny bywa. To naturalne, że się broniła. Pewnie dlatego została zamordowana. Nawet dziś podobny los spotyka setki kobiet. Taka Teresa przeżyła. Być może uznała, że życie jest cenniejsze od cnoty. Dlaczego jej nie uznano za błogosławioną? Czy rzeczywiście powinna była zginąć? I dlaczego dziewczynki, które dziś są gwałcone w Syrii czy Afganistanie lub też uciekają przed takim losem, uważane są za persona non grata w katolickiej Polsce?

Michał Zacharzewski

Zerwany kłos, reż. Witold Ludwig, wyst. Aleksandra Hejda, Magdalena Michalik, Dariusz Kowalski, Paweł Tchórzewski

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk
.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Zerwany kłos

  1. Mam pytanie. Przez kogo dziewczynki, które dziś są gwałcone w Syrii czy Afganistanie lub też uciekają przed takim losem, uważane są za persona non grata w katolickiej Polsce? Proszę o źródła.
    Arek

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s