Ciemniejsza strona Greya

zdalaTo po prostu zły film. I zapewne zła książka, bo historia opowiedziana w Ciemniejszej stronie Greya kuleje najbardziej. Niedobre, kiczowate dialogi, banalne zwroty akcji, pozornie ważne wydarzenia, które kompletnie nic nie wnoszą do fabuły – niedobrze się to ogląda. Pierwsza część była jednak nie lepsza, a mimo to ludzie na całym świecie szturmują kina. Czyżby jednak film im się podobał?

Christian nie może żyć bez Anastazji. Pojawia się na wystawie jej zdjęć i z miejsca wykupuje wszystkie prace. Kupuje również i ją, bo wzruszona gestem dziewczyna – mimo początkowych oporów – decyduje się do niego wrócić. I znów ich życie zamienia się w bajkową opowieść o księżniczce-masochistce i królewiczu z mrocznymi tajemnicami, lubującym się w przemocy. Ona niby nie na wszystko mu pozwala i chce, by traktował ją jak damę. On niby chcę traktować ją jak damę, chce się zmienić, ale gdy przychodzi co do czego, obydwoje zaczynają grać w tę samą grę…

W tę historię wpleciono kilka dodatkowych wątków, dzięki którym w ogóle można mówić o istnieniu fabuły. Przede wszystkim Anastazja podejmuje pracę w wydawnictwie, którego przystojny, choć nieco apodyktyczny szef łypie na nią okiem. Ponadto pojawia się dziewczyna z przeszłości Christiana, która z jakichś powodów chce porozmawiać z bohaterką. No i przyjaciółka jego matki, która kiedyś go skrzywdziła, a teraz nie jest zadowolona z pojawienia się Anastazji. Każdy z tych trzech wątków, odpowiednio pociągnięty, mógł zdecydowanie podnieść wartość filmu. Niestety, potraktowano je po macoszemu. Nie poświęcono im zbyt wiele uwagi i ucięto w banalny sposób.

Resztę wad długo by wymieniać. Ich listę musi otworzyć sztywne, wręcz drewniane aktorstwo oraz miałkość psychologiczna postaci. Sceny erotyczne są słabe, wręcz pozbawione pomysłu, a bohaterów nie łączy chemia. Historii brakuje emocji, romansowi wiarygodności, całość zaś niebezpiecznie zbliża się do autoparodii. Ciemniejsza strona Greya przypomina opowiadanie napisane przez dorastającą pensjonariuszkę. Jest naiwne, nudnawe, grafomańskie. Kompletnie bez celu. Dlatego do kina warto zabrać poduszkę. Przynajmniej człowiek wygodnie się zdrzemnie.

Michał Zacharzewski

Ciemniejsza strona Greya, Fifty Shades Darker, reż. James Foley, wyst. Dakota Johnson, Jamie Dornan, Eric Johnson, Rita Ora, Marcia Gay Harden, Kim Basinger

Ocena: 2,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk
.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s