Nowe przygody Aladyna

zdalaKomu wydawało się, że nonsensowne komedie oraz zwariowane parodie przeszły już do historii, ma powody do niepokoju. One wróciły i są równie głupie jak zawsze. Na szczęście dzięki zabawnemu dubbingowi Nowe przygody Aladyna rozśmieszą niejednego widza. To głupiutki, trochę nieporadny, ale jednocześnie całkiem zabawny film.

Jego akcja rozpoczyna się we współczesnym Paryżu, gdzie dwóch złodziei w przebraniu Świętych Mikołajów planuje wzbogacić się kosztem dużego domu handlowego. Jeden z nich zostaje jednak skierowany przez ochronę do opieki nad garstką dzieci. Chcąc nie chcąc, zaczyna opowiadać im bajkę o pewnym biednym chłopcu żyjącym setki lat temu w Bagdadzie. Złodzieju, który mimo niezbyt dumnego fachu miał bardzo dobre serce…

Rządzący krajem jej otyłość sułtan ma córkę, którą chce wydać bogato za mąż. Ma też wezyra, który z kolei pragnie władzy (sprawowanej najlepiej przez podstawionego księcia) i generalnie lubi skracać o głowę. Córka sułtana nie ma ochoty się ślubić, woli wbrew zakazom ojca wymykać się z pałacu i spędzać czas wśród ludu. A Aladyn i jego kumpel Michael? Cóż, oni chcą się wzbogacić. Oczywiście wraz z rozwojem akcji obaj zakochają się, a dżin wydostanie się z lampy i zacznie spełniać życzenia. Hurtowo, bo to niezbyt inteligentny dżin i łatwo daje się szantażować.

Najlepszym posunięciem twórców było uwzględnienie młodszych widzów wśród potencjalnych odbiorców filmu. Dzięki temu w Nowych przygodach Aladyna nie ma genitalno-toaletowego, wulgarnego humoru charakterystycznego dla amerykańskich parodii. Wszelkie erotyczne aluzje są subtelne i zrozumiałe raczej wyłącznie dla widzów dorosłych. Podobnie zresztą jak obecne w polskiej wersji językowej nawiązania do „dobrej zmiany” czy „gorszego sortu”. Młodszych bawić będzie w tym czasie klasyczny slapstickowy humor oraz absurdalne łączenie współczesności i przeszłości. No bo kto by pomyślał, że na środku pustyni można postawić znak STOP, zmuszający kierowców latających dywanów do nagłego zatrzymania się…

Scenariusz nie zawsze jest logiczny, ale akcji nie brakuje dynamiki, plenerom orientalnego sznytu, a aktorom charyzmy. I choć Nowe przygody Aladyna z całą pewnością nie zbawią podupadającego gatunku, to jednak swoich widzów powinny znaleźć. Żałuję tylko, że nie znam francuskiego. Fajnie byłoby zobaczyć film w oryginalnej wersji – choć podejrzewam, że ta polska bawi znacznie skuteczniej.

Wojciech Kąkol

Nowe przygody Aladyna, reż. Arthur Benzaquen, wyst. Kev Fox, Jean-Paul Rouve, Vanessa Guide

Ocena: 6/10

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Nowe przygody Aladyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.