Londyn w ogniu

zdalaEfektowny atak na Biały Dom z filmu Olimp w ogniu przeszedł już do historii kina. Ostrzał z powietrza, po którym następowała perfekcyjnie zaplanowana akcja kilkudziesięciu skośnookich komandosów, wciskał widzów w fotel. Terroryści nie silili się bowiem na finezję. Mieli przewagę liczebną i mentalną. Działali brutalnie i nie bali się o swoje życie. Dlatego właśnie bez większych problemów przechwycili najważniejsze osoby w państwie i torturami zaczęli wymuszać z nich kody do broni atomowej. Gdyby nie Mike Banning, ochroniarz ukryty w „szklanej pułapce” Białego Domu, świat czekałaby zagłada…

Z Waszyngtonu do Londynu

Akcja filmu Londyn w ogniu toczy się dwa lata później. Prezydentem wciąż jest Benjamin Asher, Banning zaś jego przyjacielem i ochroniarzem. Robi wszystko, by zapewnić swojemu przełożonemu bezpieczeństwo. Na szczęście otaczają go profesjonaliści. Każdą wizytę zagraniczną przygotowują całymi tygodniami, każdy jej szczegół dokładnie planują. Czasami jednak rzeczywistość ich zaskakuje. Kiedy umiera urzędujący premier Wielkiej Brytanii, czołowi politycy świata niezwłocznie przybywają na jego pogrzeb. Nie wiedzą, że Londyn lada moment stanie się areną precyzyjnie zaplanowanego ataku terrorystycznego, a Banning z Asherem stworzą duet nie do pokonania…

Niestety, nie wygląda to najlepiej. Już Olimp w ogniu był na bakier z logiką, ale nadrabiał werwą i napięciem. W Londyn w ogniu tych elementów nie ma. Wspomniany atak terrorystyczny wydaje się naciągany i przez to kompletnie niewiarygodny. Efekty specjalne towarzyszące niszczeniu najważniejszych zabytków miasta wypadają sztucznie, a dialogi okazują się równie drewniane co nos Pinokia. Kolejne sceny akcji nie przekonują, są coraz bardziej kuriozalne. Skutkiem tego trudno zżyć się z bohaterami i zaangażować emocjonalnie w ich przygody. Film ogląda się obojętnie. A to spora wada!

Głęboki las

Im dalej w las, tym gorzej. Nie to, że grzybów więcej i kleszcze atakują… Po prostu jedna źle wyreżyserowana scena goni drugą, jeden suchy dialog towarzyszy kolejnemu. Papierowe postacie, mało wyraziści przeciwnicy, brak sensownego szwarccharakteru to kolejne wady tej produkcji. Niektóre sceny wręcz śmieszą swą nieudolnością. Aż się nie chce wierzyć, że wydano na nią okrągłe sześćdziesiąt milionów dolarów! Rację miał Antoine Fuqua, reżyser pierwszej części, który po przeczytaniu scenariusza kontynuacji wycofał się z planowanej współpracy. Londyn w ogniu zawodzi pod każdym względem. Nie warto tracić na niego czasu.

Michał Zacharzewski

Londyn w ogniu, reż. Babak Najafi, wyst. Gerard Butler, Aaron Eckhart, Morgan Freeman, Angela Bassett, Melissa Leo

Ocena: 4/10

Reklamy

6 uwag do wpisu “Londyn w ogniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.