Gamer

W 2009 roku świat zachłysnął się popularnością World of Warcraft. Spektakularny sukces tej gry pobudził najtęższe umysły w całym Hollywood, które dostrzegły w produkcji firmy Blizzard całkiem sensowne źródło zarobku. Tak narodził się Gamer – efektowna wizja przyszłości, w której świat wirtualny łączy się z realnym, a okrutny milioner Ken Castle (Michael C. HallSześć stóp pod ziemią, Wieczór gier) w decydującym momencie zaczyna… śpiewać. No nie wiem, może to miało być śmieszne?

Kompletnie nic nie trzyma się tu kupy. Castle opracowuje dla wojska nowatorską metodologię kontrolowania ludzi, po czym przenosi ją do świata gier. Pomysł bazuje na tym, który wykorzystano później w mało znanym thrillerze Beta Test – delikwentowi wszczepia się odpowiednie przystawki, a potem można nim swobodnie kierować z poziomu gry. Teoretycznie sterowanie żywym człowiekiem ma sprawiać większą przyjemność grającemu. W praktyce to koncept nieprzekonujący, gdyż atrakcyjność wirtualnych światów dawno już wyprzedziła rzeczywistość.

Castle oferuje graczom dwie gry wykorzystujące tę technologię. Society miało być wirtualnym światem, w którym po prostu można stać się każdym, jednak szybko zamieniło się w erotyczno-dyskotekowe uniwersum, w którym grubi, spoceni faceci spełniają swoje najskrytsze marzenia. Slayers to z kolei intensywna strzelanina FPP, w której zabija się żywych ludzi. Chętnych do niej rekrutuje się spośród skazanych na wieloletnią odsiadkę. Goście godzą się, bo jeśli przeżyją 20 rozgrywek, odzyskują wolność. Tyle że nikomu się to jeszcze nie udało.

W efekcie nie wiadomo, kto tu rządzi. Czy Kable (Gerard ButlerOcean ognia, Londyn w ogniu) zbliża się do owej dwudziestki dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom czy też dzięki szczęściu – bo trafił na naprawdę dobrego gracza. A jeśli wszystko zależy od gracza, to jaki sens ma takie ryzyko? Poza tym operator gry mógłby w prosty sposób zlikwidować Kable’a, w odpowiednim momencie wydając mu niewłaściwe polecenie. Tu zaś się męczy…

Męczy się, bo Gamer opowiada o zorganizowanym przez Castle’a spisku, którego częścią był Kable. Teraz Kable chce się wydostać z więzienia, odnaleźć żonę i córkę, wyrównać rachunki. Nas, widzów, czeka więc seria efektownych strzelanin, w których nie bardzo wiadomo, kto z kim walczy, zresztą co chwila coś wybucha i zasypuje wszystkich gruzem. Na to nałożona jest schematyczna wizja przyszłości (telewizja pełna debili o dziwnych fryzurach, obstawieni monitorami niezbyt rozgarnięci gracze, knujący bogacze) oraz banalne dialogi („A ty nie chciałabyś kiedyś zniszczyć mojego firewalla?”, mówi zalotnie jeden z bohaterów). A kamera trzęsie się i trzęsie.

Nie przeczę, że twórcy mieli swoje ambicje. Zapewne chcieli przestrzec ludzi przed utratą kontroli nad własnym życiem i zbyt mocnym zaangażowaniem się w wirtualne światy. Niestety, nie odrobili pracy domowej. Stworzyli wizję krzykliwą i efekciarską, mocno chaotyczną, ale niespójną i nierzeczywistą. Gamer jest jak banalna komputerowa strzelanina z substytutem fabuły. Zaspokoi tylko niezbyt wymagających graczy, pozwalając ich mózgom dalej w spokoju umierać.

Zobacz, jeśli:
– Jesteś zapalonym graczem
– Kochasz tandetne kino spod znaku Gerarda Butlera

Odpuść, jeśli:
– Nie lubisz chaosu na ekranie
– Cenisz filmy, które mają jakiś sens

Michał Zacharzewski

Gamer, 2009, reż. Mark Neveldine, Brian Taylor, wyst. Gerard Butler, Milo Ventimiglia, Michael C. Hall, Aaron Yoo, John Leguizamo, Alison Lohman, Zoe Bell

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.