Hobbit: Bitwa Pięciu Armii

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii to ostatnia część trylogii opowiadającej o Hobbicie imieniem Bilbo. Siłą rzeczy najbardziej widowiskowa, a przy okazji… najzabawniejsza. Peter Jackson postanowił pożegnać się z uniwersum filmem lekkim i dynamicznym, trochę nielicującym z powagą dwóch poprzednich odsłon. Na szczęście filmem skupionym na postaciach, a przez to nieco sentymentalnym. Ja te decyzje kupuję.

Pod względem fabularnym Hobbit: Bitwa Pięciu Armii stanowi kontynuację dwóch poprzednich filmów. Operuje też podobnymi środkami wyrazu. Podziwiamy więc na ekranie niesamowite lokacje stworzone niemal w całości na komputerach, doskonałą charakteryzację, efektowne starcia i walki. Bohaterowie są odpowiednio mężni i skorzy do poświęceń, ich przeciwnicy dostatecznie paskudni, by ich nie polubić. Czuć wyraźniej niż w dwóch poprzednich filmach, że Jackson bawi się w kino i ambicje stworzenia arcydzieła odkłada na bok. Chce tylko, by ostatni Hobbit został zapamiętany jako godziwa rozrywka.

Ta bądź co bądź zmiana tonacji nie wszystkim przypadnie do gustu. Zwłaszcza może się nie spodobać ludziom, którzy do Tolkiena podchodzą na kolanach. A także miłośnikom Władcy pierścieni. Tamtejsza bitwa na polach Pellenoru była eleganckim starciem, tu pięć walczących armii bierze udział w czymś, co przypomina karczemną awanturę. Chaotyczną, brutalną, pozbawioną chwilami choćby krzty taktyki. Może właśnie dlatego na najważniejszą postać filmu wyrasta Thorin, zaś Bilbo usuwa się w cień.

A skoro już o cieniach mowa – zgadzam się całkowicie, że trylogia o Hobbicie nie zdołała wydostać się z cienia Władcy pierścieni. Tyle że błyszczy w nim całkiem jasno. To bardzo udana produkcja, może nazbyt naiwna i niepotrzebnie rozwleczona (przypominam: oryginał to krótka książeczka dla dzieci), ale zrealizowana z takim rozmachem, że… od ośmiu lat jej nikt nie przebił. I podejrzewam, że jeszcze długo nie przebije.

Zobacz, jeśli:
– Podobały ci się dwa poprzednie filmy
– Kochasz fantasy

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz dość hobbita, za długie to!
– Nie cierpisz, gdy robi się żarty z poważnego materiału

Michał Zacharzewski

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii, The Hobbit: The Battle of the Five Armies, 2014, reż. Peter Jackson, wyst. Martin Freeman, Ian McKellen, Richard Armitage, Luke Evans, Orlando Bloom, Evangeline Lilly, Lee Pace, Ken Stott, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Dean O’Gorman, Aidan Turner, John Callen, Peter Hambleton, Jed Brophy, Mark Hadlow, Adam Brown, Cate Blanchett, Hugo Weaving, Christopher Lee, Ian Holm, Mikael Persbrandt, Sylvester McCoy, Stephen Fry, Ryan Gage, John Bell, Peggy Nesbitt, Manu Bennett, Benedict Cumberbatch, Billy Connolly, Mark Mitchinson, Nick Blake, Sarah Peirse, Simon London, Erin Banks, Thomasin McKenzie, John Tui, Dee Bradley Baker, Richard Whiteside, Dominic Monaghan, Calum Gittins

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.