Misiek: Ekipa na wakacjach

To już czwarta kinowa produkcja o przygodach niedźwiedzia władającego lodową krainą gdzieś za kołem podbiegunowym. Wcześniejsze – Misiek w Nowym Jorku, Miśków 2-óch w Nowym Jorku oraz Misiek i chiński skarb – nie były najlepsze. Zwłaszcza część druga roiła się od kuriozalnych rozwiązań fabularnych, idiotycznych dialogów i błędów technicznych. I nic dziwnego. Tylko pierwsza część powstała z myślą o wielkim ekranie. Kolejne to tytuły przygotowywane z myślą o dystrybucji płytowej i z nie do końca jasnych powodów trafiają do polskich kin…

Daleko na północy trwają przygotowania do niezwykłego święta, podczas którego Misiek ma umieścić swoją koronę na głowie lodowej figury i w ten sposób ochronić swoje królestwo przed upiorną zimą. Tyle że na kilka dni przed tym wydarzeniem jakiś bezczelny zwierzak włamuje się do jego jaskini i mu tę koronę mu kradnie. Bohater rusza jej śladem i dzięki systemowi echolokacji waleni trafia do Chin. A że zabiera – pod pozorem wyjazdu na wakacje – ze sobą swoją rodzinę, to spokojnie tam nie będzie…

Już sam wygląd filmu Misiek: Ekipa na wakacjach jednoznacznie sugeruje, że to tania produkcja przygotowana z myślą o domowych seansach. Nieskomplikowane postacie, pozbawione szczegółów tła, nieskomplikowane, chwilami wręcz niezgrabne animacje, bardzo komputerowe ruchy kamery – wszystko to dorosłego odstraszy. Dzieci na szczęście nie zwrócą na to uwagi. Ich kupi nie zawsze najwyższych lotów humor i wartka akcja. No i lemingi, które tu pełnią rolę pingwinów z Madagaskaru. Sam scenariusz jest naciągany i nieprzekonywujący, często pozbawiony logiki. Sprawia wrażenie napisanego przez średnio uzdolnionego piętnastolatka, który miewa fajne pomysły, ale nie bardzo wie, jak skomponować je w spójną opowieść.

Film zaopatrzono w kołtuńskie przesłanie. Otóż ojcowie tutaj zaniedbują swoje dzieci. Ciężko pracują z myślą o całym społeczeństwie i przez to nie mają czasu na maluchy. I te maluchy błądzą. Niekiedy poważnie błądzą. Ale nie można ich winić, bo winni zawsze są dorośli. To naciągana teza, ale zgodna z duchem współczesnych metod wychowawczych, bezstresowego wychowania, braku kar i szeroko rozumianego partnerstwa. Parent-shaming nie bierze pod uwagę wyzwań, jakie stają przed rodzicami, ale… to już temat na zupełnie inną opowieść. Niekoniecznie o miśku.

Zobacz, jeśli:
– Podobały ci się poprzednie części
– Chcesz zająć czymś maluchy na półtorej godziny

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz kiepskich kreskówek
– Liczysz, że będzie zabójczo śmiesznie
– Chcesz dowiedzieć się, kto konkretnie świsnął koronę

Michał Zacharzewski

Misiek: Ekipa na wakacjach, Norm of the North: Family Vacation, 2020, reż. Anthony Bell

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.