Misiek i chiński skarb

Trzeci film o miśku nie jest tak słaby jak Miśków 2-óch w Nowym Jorku. Przede wszystkim opowiada jedną historię, a nie dwie złożone w całość marnym i nieprzekonującym łącznikiem. Nie oferuje aż tak wielkich absurdów fabularnych i źle rozplanowanych scen, nie ma też tej idiotycznej przemiany, w wyniku której misiek z idioty zamienia się w rozsądnego i potrafiącego myśleć króla. Cała reszta pozostała jednak bez zmian, włącznie z animacją na poziomie telewizyjnym i rozdźwiękiem pomiędzy slapstickiem dla dzieci a grami słownymi i aluzjami, które zrozumieją jedynie starsi widzowie.

W sumie jednak Misiek i chiński skarb nie przynosi jakościowej zmiany. Główny bohater nadal jest tępawy i nieodpowiedzialny. Mimo to dalej włada Arktyką, a nawet szykuje się do udzielenia ślubu swojemu ojcu. Nieoczekiwanie na pobliskiej wyspie rozbija się samolot pracownika chińskiego muzeum, który uciekał z cenną statuetką przed swoim kolegą z pracy, który statuetkę zamierzał sprzedać na czarnym rynku. Misiek ratuje nieszczęśnika i zobowiązuje się dostarczyć skarb jego wnuczkowi pracującemu na uniwersytecie w Pekinie. Zorganizowanie ślubu ojca powierza swojemu juniorowi.

Historia składa się z kolejnych przygód, które zawsze wiążą się z niebezpieczeństwami. Tu waląca się góra, tam dwa groźne warany, jeszcze gdzie indziej śmigłowiec pilotowany przez szalone lemingi. Każda scena stanowi okazję do slapsticku – bohaterowie wywracają się, uderzają o siebie, demolują różne sprzęty, a nawet sikają i zostawiają po sobie bobki, gdyż humor toaletowy zawsze się sprawdza w przypadku dzieci. Trochę szkoda, że całkiem niezły dubbing przepełniają znacznie poważniejsze teksty, pełne aluzji, których przeciętne dziecko nie zrozumie.

Czuć, że twórcy filmu Misiek i chiński skarb chcieli nieco za dużo włożyć do tej opowieści. Ściągnęli na Arktykę Olimpię z mamą, ale ich rola sprowadza się do wydzwaniania do miśka w najbardziej nieodpowiednich momentach (co po trzeciej takiej akcji zaczyna irytować). Z sympatycznego przecież juniora zrobili wkurzającego miśka, rządzącego się i obrażającego wszystkich, ale w żaden sposób go nie utemperowali. Dzieciaki i tak będą zachwycone, dorośli dostrzegą ekranowy chaos, niedopracowane tła, brak głębszych więzi między postaciami. To nie jest dobry film i oby seria się na nim skończyła…

Zobacz, jeśli:
– Chcesz wyłączyć dziecko na półtorej godziny
– Pociecha lubi miśki lub na przykład pierwszego miśka

Odpuść sobie, jeśli:
– Szukasz mądrej bajki dla dzieci
– Szukasz ładnej bajki dla dzieci

Michał Zacharzewski

Misiek i chiński skarb, Norm of the North: King Sized Adventure, 2019, reż. Richard Finn, Tim Maltby

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Jedna uwaga do wpisu “Misiek i chiński skarb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.