Cyberpunk 2077

Poprawia się. Z każdą nową łatką Cyberpunk 2077 coraz bardziej staje się grą, którą miał być od początku – a więc sugestywną, wciągającą wizją technoprzyszłości, a zarazem produkcją fabularną na miarę trzeciego Wiedźmina. Nawet na konsolach poprzedniej generacji tytuł zaczyna całkiem sprawnie funkcjonować. Przy czym podkreślić muszę jedno: to na high-endowych pecetach i w przyszłości na konsolach nowej generacji Cyberpunk 2077 rozwinie skrzydła. To na tych platformach oszołomi gracza i na nich najbardziej warto w niego grać, zwłaszcza że w połowie marca pojawi się oczekiwany patch 1.2.

Czym jest zatem – tak na szybko, jak zawsze na Z dala od polityki – Cyberpunk 2077? Grą fabularną utrzymaną w klimacie znanym chociażby z filmu Johnny Mnemonic, rozgrywającą się w stechnicyzowanym świecie, w którym rządzą wielkie korporacje. Gracz wciela się w niejakiego V i stara się coś osiągnąć. Zostać kimś w Night City. To olbrzymie, nowoczesne miasto, które zachęca wręcz do eksploracji. Można zwiedzać je na wiele różnych sposobów i robić w nim mnóstwo rzeczy. Nie zawsze legalnych. Zawsze atrakcyjnych. Dość wspomnieć takie „drobiazgi” jak wyścigi samochodowe czy walki na pięści, nie wspominając o zadaniach polegających na włamywaniu się, ochranianiu, ratowaniu czyjejś skóry.

Ilość misji pobocznych jest duża i ujawnia ciekawą cechę gry. Otóż ukończenie jej głównego wątku zajmuje zaledwie 20 godzin. Mało. Mało dlatego, że wielu graczy nie było w stanie ukończyć ostatniego Wiedźmina – był dla nich za długi. Cyberpunk 2077 jest krótszy, ale ma tyle wątków pobocznych, że spokojnie można spędzić przy nim dwa długie miesiące. Sama historia zaś potrafi wciągnąć, jest dobrze napisana, wypełniona easter eggami, no i pojawia się w niej Keanu Reeves. Aktor wciela się w jedną z ważnych postaci drugoplanowych i tworzy kreację zapadającą w pamięć.

Cyberpunk 2077 to gra z olbrzymim potencjałem. Na potężnym sprzęcie wygląda obłędnie, opowiada ciekawą historię, oferuje mnóstwo możliwości. Wzrusza, śmieszy, niepokoi, trzyma w napięciu i ekscytuje. Wielka szkoda, że na rynek trafiła wersja niedopracowana. To błędy i niedoróbki sprawiają, że o tej produkcji nie mówi się tyle, ile powinno. To oczywiście wina twórców, nie oszukujmy się. Oni zawalili sprawę. Współczuję tym, którzy nabrali się na ich marketingowe chwyty. Na szczęście powoli naprawiają grę i za jakiś czas wszyscy będziemy mogli przekonać się, że za bugami kryła się naprawdę niezwykła produkcja.

Fifi

Cyberpunk 2077, wyd. CD Projekt Red

Polub nas na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.