Gwiazda trapera

Western od lat umiera, jednak pół wieku temu ludzie go kochali. Uwielbiali oglądać filmy o kowbojach i traperach, czytać książki o Indianach, poznawać Dziki Zachód. Na polskim rynku niewiele było wtedy dobrych, amerykańskich powieści. Sprzedawał się Karol May, fanów miał James Oliver Curwood czy James Fenimore Cooper. Pisać próbowali też Polacy. Zaczął Henryk Sienkiewicz, który jeszcze w XIX wieku opublikował kilka krótkich, westernowych opowiadań. Po wojnie czytelników bawili Alfred Szklarski („Złoto Gór Czarnych”), Sat-Okh („Biały mustang”), później zaś Bahdaj, Okoń i Kos.

Wiesław Wernic też był literacką gwiazdą. Ba, należał do najpłodniejszych autorów polskich powieści westernowych. Urodził się w 1906 roku. W międzywojniu ukończył studia ekonomiczne na SGH, jednak w latach trzydziestych pisał już opowiadania. Jego dobrze zapowiadającą się karierę zakończył wybuch drugiej wojny światowej. Wernic wrócił do pisania dopiero w latach sześćdziesiątych. Zasłynął serią powieści o życiu na Dzikim Zachodzie pod koniec XIX wieku. Spośród innych autorów wyróżniał się dbałością o szczegóły i niezłą znajomością amerykańskich realiów.

Gwiazda trapera powstała dosyć późno, bo w 1972 roku, jednak chronologicznie otwiera jego westernowy cykl. Czytelnik przenosi się w lata siedemdziesiąte XIX wieku, kiedy młody i niedoświadczony jeszcze traper Karol Gordon przybywa na Dziki Zachód. Jego celem są Góry Czarne i ukryte w nich złoto. Po drodze spotyka rodzinę Heartów, byłych kowali, których zmierzają w podobną stronę. Z czasem poznaje też Indianina, To-Imniżę, z którym zaprzyjaźnia się na całe lata.

Powieść jest bardzo elegancko napisana, czyta się ją przyjemnie. Akcja nie jest jednak szybka, nie ma tu tego całego brudu i brutalności, którą epatują filmowe westerny od czasów Peckinpaha. Autor romantyzuje Indian i upiększa Dziki Zachód, choć oczywiście nie zapomina, że było to niebezpieczne miejsce, pełne bandytów i szubrawców. W Gwieździe trapera nawet koniokrad ma swój honor i okazuje się przyjaznym człowiekiem. Sam Gordon jest zaś grzeczny, miły, zadbany, uczciwy i kryształowy. Taki harcerzyk trochę. Ale daje się go lubić, a to przecież ważne.

Joel

Gwiazda trapera
Autor: Wiesław Wernic
Wydawnictwo: Siedmioróg

Polub nas na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.