Pocałunki z Hongkongu

W latach sześćdziesiątych Francuzi próbowali nakręcić „odpowiedź na fenomen Jamesa Bonda”. Nie dysponowali jednak zachodnimi budżetami ani tym bardziej talentem do filmów akcji. Dlatego produkowali komedie takie jak Fantomas i Człowiek z Rio. Obie świetnie, ale nie do końca bondowskie. Dopiero w latach siedemdziesiątych powstał film, który skuteczne sparodiował popularną amerykańską serię. To właśnie Pocałunki z Hongkongu.

Główne role powierzono Les Charlots, zapomnianej dziś grupce czterech francuskich muzyków, parodystów i aktorów, którzy przez kilkanaście lat cieszyli się w swojej ojczyźnie olbrzymią popularnością. Poznajemy ich, gdy wciśnięci do niewielkiej motorówki pędzą Sekwaną za jakimś oprychem. Kończy się to gigantycznym karambolem w stylu tych z Blues Brothers. Wściekły szef służb specjalnych zleca im za karę inne zadanie – mają odnaleźć porwaną królową angielską. Trop wiedzie do Hongkongu.

Doszukiwanie się sensu w tej produkcji… nie ma sensu. Pocałunki z Hongkongu to zlepek slapstickowych gagów i absurdalnych żartów. Agenci bez przerwy coś rozwalają. Jak nie samochody, to zabytkowe wazy czy całe domy na jednej z azjatyckich ulic. Kolejne sceny przynoszą zabawne nawiązania do filmów o Jamesie Bondzie oraz mniej lub bardziej udane żarty (Hitler ukrywający się jako służący i przez nikogo nierozpoznany). Pojawia się nawet M oraz panna Moneypenny, charakterystyczna bondowska czołówka, a także motyw muzyczny.

Dziś Pocałunki z Hongkongu uznalibyśmy za parodię, zwłaszcza że twórcy nawiązują do największych produkcji lat siedemdziesiątych, choćby Mechanicznej pomarańczy. Wtedy była to po prostu komedia, która przyjęła się nad Sekwaną, ale poza Francją wielkiej popularności nie zdobyła. W Polsce pozostaje praktycznie rzecz biorąc nieznana, czego najlepszym dowodem jest raptem kilkadziesiąt ocen na Filmwebie. Pora to zmienić, bo Pocałunki z Hongkongu bawią naprawdę skutecznie.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz francuskie komedie
– Masz ochotę pośmiać się z bondowskich schematów
– Tęsknisz za starymi, dobrymi parodiami

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie oglądasz filmów starszych niż 10 lat

Michał Zacharzewski

Pocałunki z Hongkongu, Bons baisers de Hong Kong, 1975, reż. Yvan Chiffre, wyst. Gérard Rinaldi, Gérard Filipelli, Jean Sarrus, Jean-Guy Fechner, Mickey Rooney, Clifton James, Lingfeng Shangguan

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.