Underworld: Przebudzenie

Trzeba wiedzieć, kiedy przestać. Producenci serii Underworld pewnie słyszeli to powiedzenie, ale nie wyciągnęli z nich należytych wniosków. Zupełnie niepotrzebnie nakręcili czwartą część. Film powiela błędy poprzedniczek i niewiele wnosi do opowieści, a jego jedyną prawdziwą zaletą jest powrót Kate Beckinsale. Brakowało jej w części trzeciej, oj, brakowało…

Przypomnijmy – seria rozgrywa się w świecie, w którym wampiry od lat toczą wojnę z wilkołakami, nazywanymi tu dla niepoznaki lykanami. Główną bohaterką jej pierwszych odsłon była należąca do tych pierwszych Selene, która wbrew wszelkiej logice związała się z przedstawicielem tych drugich. Potem zasnęła na długich piętnaście lat i oto właśnie przebudziła się (w końcu to Underworld: Przebudzenie). W międzyczasie, jak się okazuje, urodziła dzidzię, hybrydę obu gatunków. Eve ma już czternaście lat i na tyle niezwykłe geny, że chce na nich położyć łapę potężna korporacja biotechnologiczna. Selene musi córę chronić.

Nonsensowna fabuła ledwo przyzwoicie wpisuje się w naszkicowany w poprzednich odsłonach cyklu świat. Zresztą w Underworld: Przebudzenie zaszły w nim spore zmiany. Ludzie wreszcie uświadomili sobie istnienie wampirów i wilkołaków i całkiem skutecznie przetrzebili ich szeregi. Na szczęście w tego typu filmach fabuła nie jest najważniejsza. Underworld: Przebudzenie nadrabia jej niedostatki efektami specjalnymi, baletowymi wręcz scenami akcji i mroczną, gotycką stylizacją. Innymi słowy naprawdę fajnie wygląda.

Szkoda, że sam ładny wygląd to we współczesnym kinie za mało. Chciałoby się więcej, choćby parę udanych żartów albo dobrze napisane dialogi. Najgorsze, że w Underworld: Przebudzenie prysł gdzieś klimat oryginału, przygasła scenografia, a niektóre pomysły twórców okazały się przerysowane, żeby nie powiedzieć głupie. W pogoni za „lepiej, szybciej, efektowniej” twórcy zajechali na manowce. Peleton tymczasem pojechał w inną stronę, zawiedzeni widzowie również.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz tę serię
– Nie przejmujesz się głupotami scenariusza

Odpuść sobie, jeśli:
– Już trzecia część serii nie zachwyciła cię
– Nie znasz poprzednich odsłon

Michał Zacharzewski

Underworld: Przebudzenie, Underworld: Awakening, 2012, reż. Måns Mårlind, Björn Stein, wyst. Kate Beckinsale, Stephen Rea, Michael Ealy, Theo James, India Eisley, Sandrine Holt, Charles Dance, Kris Holden-Ried, Jacob Blair

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.