Młody Frankenstein

Jedna z najlepszych komedii w dorobku Mela Brooksa w sposób udany parodiuje klasyczne produkcje opowiadające o monstrum doktora Frankensteina. Młody Frankenstein bawi formą i treścią, a świetnie dobrani aktorzy doskonale czują się w swoich rolach. I najważniejsze: to humor na poziomie, daleki od tego, którym katują współczesnych widzów twórcy Poznaj moich Spartan czy Pięćdziesiąt twarzy Blacka.

Frederick Frankenstein (Gene Wilder), wnuk słynnego naukowca, uczy fizyki w amerykańskiej szkole medycznej. Nie chce mieć jednak nic wspólnego ze swoim szalonym dziadkiem i nawet upiera się, żeby wymawiać jego nazwisko „Frankensztin”. Pewnego dnia dowiaduje się, że odziedziczył posiadłość w Transylvanii. Decyduje się wyruszyć na miejsce i zobaczyć swoje nowe włości. Na stacji czeka na niego garbaty asystent przodka, Igor (Marty Feldman), który upiera się, by wymawiać jego imię „Ajgor”.

I tak oto niepostrzeżenie widz zostaje w filmie Młody Frankenstein wciągnięty w zakręconą i autentycznie zabawną opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i ciężarze dziedzictwa (niekoniecznie narodowego). Brooks okazuje się wytrwanym filmowcem. Opowiada tę historię w czerni i bieli, chętnie odwołując się do klasyki filmowej. Zdjęcia autorstwa Geralda Hirschfelda to czysty ekspresjonizm, zaś dekoracje pochodzą z klasycznego Frankensteina z Borisem Karloffem w roli głównej. Świetnie wypadają doskonale dobrani aktorzy, którzy dobrze czują się w swoich rolach i bawią się sprawnie napisanymi dialogami. Te zaś skrzą humorem.

Młody Frankenstein pokazuje, co jest siłą parodii. Bynajmniej nie głupie żarty dla gimnazjalistów, na które stawiają współcześni twórcy. Żarty w dobrej parodii są inteligentne, pełne trafionych aluzji, ale też scen, które zaskakują abstrakcyjnym humorem. Swoje dołożyć muszą dobrzy aktorzy. Sęk w tym, że we współczesnych parodiach dobrzy aktorzy już nie grają…

Zobacz, jeśli:
– Jeszcze nie widziałeś
– Masz ochotę się pośmiać

Odpuść sobie, jeśli:
– Najbardziej lubisz dowcipy o bekaniu
– Nie chcesz zobaczyć drobnego epizodu Gene Hackmana

Michał Zacharzewski

Młody Frankenstein, Young Frankenstein, 1974, reż. Mel Brooks, wyst. Gene Wilder, Marty Feldman, Peter Boyle, Madeline Kahn, Teri Garr, Gene Hackman

Ocena: 8,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.