Gang zwierzaków

Kreskówki o zwierzętach? Lubię, naprawdę lubię. Nawet Superpies i Turbokot obejrzałem z przyjemnością. Niestety, Gang zwierzaków to bardzo ubogi brat Sekretnego życia zwierzaków domowych. Nudnawa historia niepotrzebnie wymieszana z kinem science-fiction i pozbawiona jakichkolwiek treści mogących zadowolić starszego widza. Tak, to film tylko dla dzieci. I to tych niewymagających.

Akcja Gangu zwierzaków toczy się w niedalekiej przyszłości w mieście, w którym coraz więcej prac wykonują roboty. Ludzie mają czas, żeby zajmować się swoimi zwierzętami. Główny bohater, Roger, bezpański psiak o ustach delikatnie pociągniętych szminką (!), z lekką pogardą patrzy na wyfiokowane rasowce wożone eleganckimi samochodami i spędzające wolny czas w luksusowym SPA. Rzeczywiście te psy i koty są straszne. Taka francuska arystokracja o niezbyt atrakcyjnym wyglądzie, wpojonym poczuciu wyższości i irytującym sposobie wysławiania się.

Pewnego dnia maszyny przejmują władze w mieście. Wypychają ludzi z jego granic, zmuszają do panicznej ucieczki. Ulicami krążą wrogie drony i potężny robot przypominający masy z klasycznej Wojny światów. Nagle wszystkie zwierzęta stają się bezpańskie. I Roger je jednoczy. Razem z grupką rasowców ze SPA przebija się na drugą stronę miasta, by rzucić wyzwanie temu, kto za blaszaną rewolucją stoi. Trochę przy tym rozmawiają, ale mam wrażenie, że częściej bohater stęka, hmma, aaa, uuua, pomrukuje i wzdycha. Właściwie przez cały czas wydaje jakieś dziwne odgłosy, które zapewne doprowadziły aktora dubbingowego do szaleństwa.

I to wszystko nie jest za ciekawe. Akcja toczy się wolno, bohaterowie drepczą zamiast biegać, nawet w potencjalnie niebezpiecznym miejscu wolą iść niż pędzić. Owszem, żartują, ale są to żarty babcino-sucharowe, może i eleganckie, ale na ogół nieśmieszne. Kuleje fabuła pełna naiwności i naciąganych wydarzeń, bez wątpienia przygotowanych z myślą o czterolatkach. Część postaci przechodzi przemiany charakterologiczne, w które żaden dorosły nie uwierzy. A akcję nieraz posuwają do przodu pojawiające się znikąd postacie. Cóż, spójnej historii tu zabrakło.

Gang zwierzaków może spodobać się najwyżej najmłodszym widzom. Tym, których sam wielki ekran oczaruje, a uśmiechnięty pies wystarczy do dobrej zabawy. Reszta nie ma czego tu szukać. W filmie brakuje humoru, tempa, spójnej historii, ciekawych postaci, naturalnych i dopracowanych animacji, a jedno ze zwierząt ginie (i dopiero pod koniec filmu okazuje się, że przeżyło – to spoiler dla rodziców muszących ratować rozpłakane dzieci). Przesłanie owszem, jest, dotyczy współpracy ponad podziałami. I fajnie, tylko niewiele ono zmienia. Z kina wyszedłem rozczarowany. Dzieci, na których przeprowadzałem eksperyment nasłuchowo-podglądowy, również…

Zobacz, jeśli:
– Masz bardzo małe dziecię
– Bawi cię robot wciągający kupę do swojego wnętrza
– Lubisz nosacze sundajskie

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na fajny film z dużą ilością humoru
– Nie lubisz podróbek postaci z innych filmów…

Michał Zacharzewski

Gang zwierzaków, Pets United, 2019, reż. Reinhard Klooss

Ocena: 2,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.