Nasze miejsce na Ziemi

John Chester nakręcił dla amerykańskich stacji telewizyjnych kilka udanych filmów i seriali dokumentalnych. Przez cały ten czas mieszkał w Los Angeles, lecz dekadę temu podjął ważną dla swojej rodziny decyzję – postanowił zamieszkać wraz z żoną na podupadłej farmie w Moonpark, około godzinę drogi od miasta. Pretekstem tej decyzji były problemy z psem, który głośnym ujadaniem zakłócał spokój w bloku. W rzeczywistości i John, i Molly marzyli o życiu bliżej natury.

Film Nasze miejsce na Ziemi pokazuje blisko osiem lat ich starań, by zamienić wyschniętą, jałową ziemię w dobrze prosperującą farmę. Farmę nietypową, dodajmy. Większość plantacji w okolicy przypomina te z dokumentu Hiszpania: Rozbitkowie na morzu plastiku. To ciągnące się kilometrami szklarnie obsadzone jednym rodzajem roślin, nadzorowane przez komputery i starannie zraszane środkami szkodnikobójczymi. Farma Chesterów miała wykorzystywać dążenie natury do równowagi. Oferować gościnny dom zwierzętom i roślinom…

Przez cały film po prostu śledzimy ich starania. Wyrównywanie ziemi, nawożenie jej, naprawianie systemu nawadniającego, sadzenie pierwszych drzewek, pojawienie się pierwszej świnki czy skrzynki pełnej pisklaków. Czas płynie i farma powoli zaczyna się zielenić, a kury znosić jajka. Pszczółki latają wokół kwiatków, pieski spacerują po dróżkach, owieczki szczypią trawę. Raj na ziemi? Niestety, pojawiają się też szkodniki. Ślimaki wyżerające liście drzew, goffery podgryzające korzenie drzew, kojoty masowo wybijające kury. Mija rok i świnia zaczyna chorować, a susza daje się we znaki. Pracy więc nie brakuje.

Pierwszych siedem lat na farmie Chesterów to bez wątpienia liczne rozczarowania, ale też drobne radości uchwycone kamerą Johna. To ciężka harówka, ale też zaskakujace dla mieszczuchów odkrycia, które pozwalają im przetrwać najgorsze. Okazuje się bowiem, że natura ma skłonność do samoregulacji. Że szkodniki też mogą się na coś przydać, a w najgorszym przypadku przyciągną swoich wrogów, którzy odpowiednio przetrzebią ich populację. A ekologiczne jaja czy niepryskane brzoskwinie szybko znajdą chętnych.

Jako dokument Nasze miejsce na Ziemi nie jest może zaskakujący, ale w ciekawy i przyjemny dla oka sposób pokazuje, jak działa natura. Śmiało mógłby więc stać się „lekturą uzupełniającą” na lekcji przyrody. Mówi o świecie więcej niż niejeden nudny podręcznik. Uświadamia, że istnieje alternatywa wobec obowiązującego modelu rolnictwa, szkodliwego tak dla planety, jak i ludzi.

Zobacz, jeśli:
– Też marzysz o własnej ziemi
– Kochasz ekologię

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie chcesz widzieć martwych kur czy chorej świnki
– Gardzisz biouprawami

Michał Zacharzewski

Nasze miejsce na Ziemi, The Biggest Little Farm, 2018, reż. John Chester

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.