Przyjęcie morderców

W kulturze anglosaskiej święto zmarłych wiąże się z halloween, dniem radosnym, pełnym szalonych zabaw („cukierek albo psikus”), przebieranek i imprez. Twórcy horrorów chętnie o nich opowiadają. Za wszelką cenę starają się udowodnić, że tej nocy królują siły nieczyste, a wszelkiej maści okrutnicy uaktywniają się. Tak jak w Przyjęciu morderców…

Christopher to niezbyt rozgarnięty odludek. Mieszka w ciasnym mieszkanku ze swoim kotem, Sir Lancelotem, a wieczory spędza na oglądaniu filmów z kaset VHS. Taki też ma plan na halloween. Nieoczekiwanie znajduje na ulicy zaproszenie na imprezę organizowaną parę dzielnic dalej i postanawia się na nią udać. Z kilku tekturowych kartonów i rolki taśmy klejącej robi sobie kostium średniowiecznego rycerza i z papierowym mieczem u bok wyrusza na party. Nie wie, że zorganizowała go garstka przyjaciół, która w ramach projektu artystycznego zamierza go ubić. Oficjalnie, przed kamerami. W końcu skandal nieźle się sprzedaje.

Przyjęcie morderców zaczyna się jak dziwaczny, niskobudżetowy horror, jednak szybko zamienia się w czarną komedię. Tytułowi mordercy są przedziwną zbieraniną, grupką nastolatków zamkniętą w ciałach ludzi trzydziestoletnich. Ten przez cały czas gra na przenośnej konsoli, tamten próbuje poderwać koleżankę, która kocha się w innym, jest też pozer, który pełni rolę przywódcy grupy (i nie może znieść, że jego kumpel też przebrał się za wampira). Jak zawsze w tego typu filmach, bohaterowie okazują się niemotami, zaś przypadkowe zgony na nikim nie robią specjalnego wrażenia.

Twórcy tego filmu z pewnością nie są doświadczonymi filmowcami i nie bardzo panują nad materią. Zdecydowanie zbyt długo rozpoczynają tę opowieść i niektóre sceny niepotrzebnie przeciągają. Do tego niski budżet Przyjęcia morderców rzuca się w oczy, a aktorzy nie olśniewają. Bardziej przypominają znajomych reżysera z prywatnej szkoły filmowej niż ludzi, którzy żyją z pojawiania się na ekranie. Mimo to obraz dobrze się ogląda. Żarty z wiecznie niedocenianych artystów bywają zabawne, zaś miłośników horrorów nieraz zaskoczy to, w jaki sposób scenarzyści korzystają z dorobku gatunku. Przyjęcie morderców zdecydowanie warto zaliczyć… chociaż lepiej przyjść na nie z obstawą. To film do oglądania w grupie, z siekierą pod ręką!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz komediohorrory
– Też uważasz się za niespełnionego artystę

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz filmów, które wyglądają tanio
– Nie przepadasz za przemocą

Michał Zacharzewski

Przyjęcie morderców, Murder Party, 2007, reż. Jeremy Saulnier, wyst. Alex Barnett, Stacy Rock, Skei Sulnier, Chris Sharp, Beau Sia, Bill Tangradi, Malin Bergman, Macon Blair, Amanda Bryan, Michael Clomegah

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.