Superman i Człowiek Kret

Historia filmowych komiksów nie rozpoczęła się wraz z premierą Iron Mana. Ba, nie rozpoczęła się nawet w dniu, w którym Batman Tima Burtona triumfalnie wkroczył do kin. Wcześniej – pod koniec lat siedemdziesiątych – nakręcono przecież kilka części Supermana. A jeszcze wcześniej, w 1951 roku, serca amerykańskich widzów podbił czarno-biały Superman i Człowiek Kret.

Fotograf Clark Kent (George Reeves) razem z doświadczoną reporterką Lois Lane (Beverly Washburn) przyjeżdżają do niewielkiego miasteczka Silsby, by przygotować materiał o otwarciu najgłębszego szybu naftowego na świecie. Na miejscu dowiadują się, że inwestycja została z niejasnych powodów wstrzymana i tematu brak. Mimo to oboje postanawiają zostać na noc, a następnego dnia przyjrzeć się bliżej sprawie. Tymczasem w nocy z szybu wychodzi dwóch ludzi-kretów, łysiejących karzełków o nieprzyjemnych minach. Stróż pilnujący zakładu pada na ich widok trupem. Jego ciało znajduje Kent, który ściąga na miejsce policję. Tymczasem Lois dostrzega za oknem dwie dziwaczne twarze…

Dziwnie się ogląda ten film dzisiaj, w dobie Avengers. Superman i Człowiek Kret długo pozuje na rasowy kryminał, a Kent wygląda, jakby urwał się z kina noir. Szarmancki mężczyzna w średnim wieku, w dodatku nierozstający się ze swoim kapeluszem, nie ma w sobie nic z bohatera. Nawet w scenach, w których przywdziewa obcisły trykot, a na niego wciąga majtki, nie wygląda zbyt majestatycznie. Twórcy oszczędzają efektów specjalnych. Prócz gięcia pistoletów gołymi rękami i odbijania piersią kul Superman potrafi jeszcze latać, ale scen, w których rzeczywiście leci, nie ma wiele. Nie mówiąc o tym, że wyglądają sztucznie.

Rozbawić może wygląd ludzi-kretów, w rzeczywistości karzełków we włochatych kostiumach, z gumowymi plackami na głowie, jak i samo przesłanie filmu. Na dobrą sprawę role się tu odwracają. Ludzie-krety nie są groźni, to miejscowi prostaczkowie im zagrażają, polując na nie bezlitośnie przy akompaniamencie pompatycznej muzyki. Superman staje w ich obronie, bo zawsze staje w obronie słabszych, i z charakterystyczną manierą w głosie poucza ich i strofuje. Jest śmiesznie. Śmiesznie i siermiężnie. Ale Superman i Człowiek Kret ma swój trudny do podrobienia klimat. Dla niego warto go obejrzeć.

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się historią kinowych komiksów
– Lubisz oldschoolowe perełki

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na efektowny, widowiskowy film
– Nie lubisz, gdy nawet tytuł jest źle przetłumaczony (powinno być Ludzie Krety!)

Michał Zacharzewski

Superman i Człowiek Kret, Superman and the Mole-Men, 1951, reż. Lee Sholem, wyst. George Reeves, Phil Warren, Beverly Washburn, Ray Walker

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.