Kleropol

To nie gra komputerowa, konsolowa czy komórkowa. Kleropol to rasowa planszówka, która wymaga wygospodarowania  odrobiny miejsca na stole oraz przynajmniej dwóch osób chętnych do zabawy (w porywach do sześciu). Najlepiej gości o otwartych umysłach, gotowych przyjąć na klatę krytykę Kościoła. Nie da się bowiem ukryć, że Kleropol to produkcja antyklerykalna. Z religii nie szydzi, tematu pedofilii nie dotyka, ale wykpiwa rozpasanie duchownych i wszystkie te mniej lub bardziej lewe interesiki, jakie ten jakże chętnie robi.

Do rzeczy jednak. Kleropol to – najprościej rzecz ujmując – rozbudowane Monopoly. Na kwadratowej planszy umieszczono posiadłości położone w dużych polskich miastach, Lublinie, Toruniu, Wrocławiu czy Gdańsku. To całkiem zabawne lokacje. Jest „Centrum Spotkań Duchownych z salonem odnowy egzorcystycznej”, „Wyższa Szkoła Nieomylności Medialnej” czy „Ekskluzywny Dom Mody Sakralnej Hell’s Bells”. Każdy gmach ma swoją cenę oraz czynsz do zapłacenia w przypadku zatrzymania się w nim. A jeśli posiada się wszystkie parcele danego koloru, można zainwestować w domki i hotele. Jak w Monopoly.

Różnic w stosunku do amerykańskiego klasyka jest sporo. Po pierwsze, w Kleropolu już na starcie gracze otrzymują kilka parceli (wszak Kościół jest bogaty). Po drugie, za przejście przez pole startowe nie dostają tradycyjnej już zapomogi, lecz… biorą udział w ruletce. Obstawiają pola i liczą na łut szczęścia, często się przy okazji wzbogacając.. Oczywiście są też karty „Opatrzności” i „Cudów”, pełniące rolę znanych z Monopoly szans. Niektóre przynoszą kasę, inne ją odbierają, są też takie, które pozwalają wyjść z lokalnego więzienia (a ściślej parafii karnej „Wygwizdów”).

Jednocześnie przed rozpoczęciem rozgrywki losują sobie zawody i za przejście przez pole odpowiadające danemu zawodowi otrzymują sporą sumkę. Stawki są różne, podobnie jak kary za postój na polu należącym do innej fuchy. Na szczęście stawka ulega redukcji, jeśli gracz skutecznie pokaże hasło z kleropolowych kalamburów. Do gry dołączono wreszcie broszurkę z odnośnikami do artykułów dotyczących grzechów Kościoła – tych, na które można natknąć się podczas rozgrywki.

Zabawa jest całkiem przyjemna, a dzięki ruletce i kalamburom bardziej zróżnicowana niż Monopoly. To wciąż jednak produkcja, w której bardzo wiele zależy od szczęścia. Miłośnicy poważniejszych gier nie mają tu czego szukać. Świetnie odnajdą się natomiast ci, którzy lubią zabawę i planszówkę traktują jako dodatek do spotkania towarzyskiego i niekończących się rozmów o życiu. Kleropol to także świetny pomysł na prezent. Taki z jajem.

Joel

Kleropol, San Escobar

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.