Wielkie zimno

Niewielkie miasteczko. Większość jego mieszkańców dawno już zmarła albo się wyprowadziła, dlatego lokalny zakład pogrzebowy nie narzeka na nadmiar klientów. Jego dwaj pracownicy całymi dniami nudzą się bądź zajmują działaniami pozorowanymi, takimi jak mycie karawanu czy rozdawanie wizytówek pacjentom pobliskich przychodni. Właściciel z kolei coraz częściej zagląda do kieliszka. Ma świadomość, że jak nic się nie zmieni, nie będzie miał z czego zapłacić swoim ludziom.

Nieoczekiwanie pojawia się zlecenie. Skromny pogrzeb na cmentarzu znajdującym się gdzieś „poza mapą”. Zadanie całkowicie normalne: przewieźć karawanem trumnę z kościoła na cmentarz, do tego zadbać o to, by grabarze przygotowali dół. Trwa jednak prawdziwa zima, wszędzie leży śnieg, nie wszystkie drogi są przejezdne. A to oznacza, że wykonanie zadania wcale nie będzie takie proste. Na szczęście Wielkie zimno to czarna komedia, a nie dramat obyczajowy. Innymi słowy film, przy którym można się odprężyć.

Największą wadą obrazu jest brak wyczucia rytmu przez reżysera, Gérarda Pautonniera. W efekcie Wielkie zimno rozpada się trochę na dwa epizody; pierwszy opowiadający o funkcjonowaniu zakładu, drugi o wyjeździe na smutną uroczystość. Raz po raz zdarzają się też dłużyzny, sceny rozciągnięte ponad miarę, które ani nie bawią, ani też nie wprowadzają ważnych informacji. Zwrot akcji pod koniec filmu zaskakuje, ale jest trudny do wytłumaczenia. To, co dzieje się później, można było ciekawiej pociągnąć. Przede wszystkim ciut dłużej, bo nagle wszystko toczy się zbyt szybko.

Wielkiego zimna nie można porównywać z serialem Sześć stóp pod ziemią. Tam wszystko działo się na poważnie, a postacie zostały bardzo starannie zarysowane. Tu mimo wszystko mamy do czynienia z komedią, a bohaterowie są przerysowani. Ten nadmiernie sztywny, tamten zbytnio beztroski, a do tego ksiądz wysługujący się na każdym kroku ministrantami. Pomysłów twórcom nie brakowało, ale mam wrażenie, że Wielkie zimno mogło być obrazem śmieszniejszym. Zabrakło przekonania.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz czarne komedie
– Śmieszy cię francuski humor

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz filmów, na które nie wiadomo czemu Polska wydała pieniądze
– Ze śmierci nie lubisz się śmiać

Michał Zacharzewski

Wielkie zimno, Grand Froid, 2017, reż. Gérard Pautonnier, wyst. Jean-Pierre Bacri, Arthur Dupont, Olivier Gourmet, Philippe Duquesne, Féodor Atkine, Françoise Oriane

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.