Merde! Chodzi po ludziach

Mówią „nie lękajcie się!”, a jednak trochę się bałem trzeciego tomu serii Merde Stephena Clarke’a. Pierwszy autentycznie mi się podobał. W całkiem zabawny sposób opisywał przygody młodego Brytyjczyka, Paula Westa, który postanowił kontynuować karierę zawodową w Paryżu. Znacznie bardziej swobodna kultura, dziwaczne obyczaje i wszechobecne merde zalegające na chodnikach wpasowywały się w to, co sam widywałem w stolicy Francji. Jednak drugi tom już taki dobry nie był. Zupełnie jakby Clarke wyprztykał się z najlepszych pomysłów i musiał szyć i zmyślać. Jeśli tendencja utrzymałaby się, Merde! Chodzi po ludziach nie nadawałoby się do czytania nawet w wychodku.

A jednak nadaje się. Przynajmniej na początku. Oto Paul, obecnie właściciel niewielkiej herbaciarni, zadziera z urzędnikiem kontrolującym językową „prawilność” menu i dostaje taką karę, na której zapłacenie go nie stać. Postanawia dorobić promotor Wielkiej Brytanii w USA i na kilka miesięcy wyjeżdża z Paryża razem ze swoją dziewczyną, Aleksą. Na miejscu okazuje się, że wszystko zostało zorganizowane po partacku. Pewnie dlatego, że koordynatorką całego wydarzenia jest dziewczyna mieszkająca w Indiach, zwykła konsultantka telefoniczna wynajęta za parę groszy, by zdalnie wszystko dogrywać.

Początkowo taki absurd śmieszy, a odyseja Paula, prowadząca od Bostonu przez Nowy Jork i Miami po Las Vegas i Los Angeles, wydaje się ciekawa. Z czasem jednak język traci swoją lekkość, a sama historia tempo. Zaczyna się nuda. Bohater wszędzie napotyka takie same problemy i wszędzie rozwiązuje je w niemal identyczny sposób, coraz bardziej schematyczny i nieciekawy. Jego problemy z dziewczyną, zrazu zabawne, tracą swoją wyrazistość, aż w ogóle znikają. Zupełnie jakby autora goniły terminy i po dopracowanym początku zaczął pisać w szalonym tempie.

Merde! Chodzi po ludziach nie sprawdza się jako przewodnik po amerykańskich miastach, bo niewiele w nim turystycznych atrakcji czy choćby klimatu wspomnianych miejsc. Nie jest to też cięty obraz Amerykanów, bo taki wątek autor podejmuje jedynie skromnymi fragmentami. Co jest? „Obyczaj na letnio”, jak to mawiają wydawcy. I pojawiająca się u czytelnika świadomość, że ta książka mogła być dużo lepsza!

Joel

Merde! Chodzi po ludziach, Merde Happens, Stephen Clarke

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.