Lot numer 243

Samoloty wciąż spadają, ale widzów to już nie interesuje. Filmy o katastrofach lotniczych nie budzą już takich emocji jak w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wtedy nakręcono ich naprawdę sporo. Początkowo z myślą o kinach, później również dla telewizji. Dokumentowano w ten sposób najważniejsze tragedie oraz rozmaite cudowne lądowania, robiąc z pilotów bohaterów. I ludzie to oglądali. Fascynowali się takimi produkcjami. A dziś? Cóż, jeden Sully wiosny nie czyni. Samoloty wciąż spadają, ale widzów…

Lot numer 243 to historia wypadku, który przytrafił się w kwietniu 1988 roku Boeingowi 737-297 linii lotniczych Aloha w czasie lotu pomiędzy wyspami Hilo i Honolulu na Hawajach. Już w powietrzu w suficie jednostki pojawiło się niewielkie pęknięcie. Po chwili potężny kawałek dachu oderwał się i odpadł. Zniszczeniu uległ system doprowadzający tlen do masek, którymi dysponowali pasażerowie. Części kadłuba poraniły wielu pasażerów, pęd powietrza uniemożliwiał im normalne oddychanie. Załoga rozpoczęła dramatyczny bój o przeżycie.

Największą zaletą filmu Lot numer 243 jest to, że nie ucieka się do fikcji. Innymi słowy stara się możliwie wiernie odtworzyć to, co działo się na pokładzie. Skupia się na pilotach, stewardach i stewardessach, ale i pasażerach. Także na działaniach służb naziemnych, które usiłowały im jakoś pomóc. Nic dziwnego, że po premierze okrzyknięto go „jednym z najbardziej prawdziwych pod względem technicznym obrazów o podniebnych katastrofach”, a jego twórcom wręczono nagrodę Emmy za efekty wizualne.

Te efekty się zestarzały. Jednak nawet dziś film ogląda się z zainteresowaniem. Reżyser umiejętnie buduje napięcie. Pozwala poznać bohaterów, polubić ich, poczuć klimat podróży, a potem nagle rozpoczyna podniebny dramat. Jasne, to kolejny film o heroizmie, ale powstał na faktach i chociażby z tego powodu ogląda się go inaczej niż wiele serwowanych przez kino produkcji telewizyjnych. Ot, niezwykłe widowisko dla miłośników lotnictwa. Niezwykłe w znacznym stopniu dzięki historii, która wydarzyła się naprawdę.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz filmy o katastrofach lotniczych
– Lecisz na Hawaje

Odpuść sobie, jeśli:
– Boisz się latać
– Masz sen, w którym znika ci dach

Michał Zacharzewski

Lot numer 243, Miracle Landing: Panic in the Open Sky, 1990, reż. Richard Lowry, wyst. Wayne Rogers, Nancy Kwan, Ana Alicia, Jack Murdock, Matt McCoy, Jay Thomas, Patty Toy, James Cromwell

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.