Turbo Kid

To bardzo nierówny film. Mieszanka trafionych pomysłów i zaskakujących rozwiązań technicznych z tandetną realizacją oraz słabym aktorstwem, a wszystko to w polewie z całkiem niezłego klimatu. Nic dziwnego, że jedni uznają Turbo Kids za koszmarną tandetę, inni zaś za – celowo użyję tych słów – odlotowe objawienie. Wszystko zależy od odporności widza na pomysły dziwaczne oraz stosunkowo niewielki budżet.

Akcja filmu toczy się w alternatywnej rzeczywistości, w roku 1997. Cywilizacja legła w gruzach, a jedynym środkiem transportu są rowery. The Kid (Munro Chambers) mieszka w okolicy kontrolowanej przez potężnego Zeusa (Michael Ironside). Żyje ze sprzedaży sprzętów, które wynajduje na śmietniskach. Pewnego dnia poznaje nieco szaloną dziewczynę (Laurence Leboeuf). Zaprzyjaźnia się z nią, więc kiedy zostaje porwana, rusza jej na ratunek…

Przedstawiony na ekranie świat wywołuje skojarzenia z rzeczywistością z Mad Maksa, jednak jest zamierzenie tandetny. To świat, w którym wartość mają plastikowe zabawki i stare komiksy, a ogrodowego skrzata da się przerobić na maczugę. Zresztą wszyscy bohaterowie są tu półgłówkami, a przemoc – wyjątkowo krwawa – ma ten sam pastiszowy charakter co w Story of Ricky. Całość pobrzmiewa hołdem dla lat osiemdziesiątych, modnym obecnie filmowym zabiegiem zastosowanym chociażby w Strange Things czy Atomic Blonde.

Warto również zwrócić uwagę na niesamowitą elektroniczną muzykę autorstwa kanadyjskiej synthwave’owej formacji Le Matos, która dzięki Turbo Kid zdobyła popularność na całym świecie. Szkoda więc, że film ma dość prostą fabułę, powtarzającą schematy znane z wielu apokaliptycznych produkcji, a także nienajlepiej dobranych aktorów. Taki Aaron Jeffery wypada naprawdę słabo, nawet doświadczony Michael Ironside nie ma okazji, by błysnąć talentem. Za dużo tu parodii, umowności, mrugnięcia okiem. Nieco poważniejszy ton wyostrzyłby żarty i pozwolił widzowi zainteresować się opowiadaną historią.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz klimat lat osiemdziesiątych
– Nie rażą cię fontanny krwi
– Tandeta też cię nie boli

Odpuść sobie, jeśli:
– Szukasz w filmach emocji
– Masz uczulenie na słabych aktorów

Michał Zacharzewski

Turbo Kid, 2015, reż. Francois Simard, Anouk Whissell, Yoann-Karl Whissell, wyst. Munro Chambers, Laurence Leboeuf, Michael Ironside, Aaron Jeffery, Edwin Wright, Romano Orzari

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.