Przy Planty 7/9

Niepozorny adres. Dla wielu Polaków tajemniczy lub nawet zupełnie nieznany. Część mieszkańców Kielc chciałoby, by nic się pod tym względem nie zmieniło. Bo właśnie w budynku przy ulicy Planty 7/9 w dniu 4 lipca 1946 roku doszło do pogromu nazywanego kieleckim. Jego bezpośrednią przyczyną była plotka, jakoby to właśnie jego mieszkańcy przetrzymywali w piwnicy ośmioletniego polskiego chłopca, Henryka Błaszczyka. W rzeczywistości malec spędził dwie noce pod miastem, u znajomych, a Żydów wskazał, gdyż bał się gniewu surowego, lubiącego sięgać po alkohol ojca.

Milicjanci pojawili się na Planty, by przesłuchać podejrzanych. Ponieważ wokół budynku zaczęli gromadzić się wściekli mieszkańcy Kielc, ściągnięto na pomoc oddziały Ludowego Wojska Polskiego oraz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ci z niewyjaśnionych powodów, zamiast chronić podejrzanych przed linczem, otworzyli do nich ogień. Następnie wyciągnęli ich siłą z budynku, a miejscowi rzucali w nich kamieniami, okładali pięściami, dźgali nożami. Sytuację opanował dopiero korpus wojskowy pod dowództwem majora Koniecznego oraz przybyli na miejsce księża. Nie spodziewali się, że wkrótce pod budynkiem pojawi się kilkuset pracowników huty Ludwików, uzbrojonych w metalowe rury, kije i kamienie. Ludzie ci bez trudu przebili się przez kordon i dokończyli masakry.

Historię tę poznajemy w filmie Przy Planty 7/9 dzięki jej świadkom, Żydom, którzy jako bardzo młodzi ludzie przebywali w tym budynku i jakimś cudem pogrom przeżyli. Dla nich były to wydarzenia tragiczne. Nieraz gorsze niż obóz, bo w obozie wiedzieli, czego się spodziewać, tu zaś czuli się u siebie. W lipcu 1946 roku zrozumieli, że w Polsce – kraju ich przodków – nie ma już dla nich miejsca. Że Polacy, podobnie jak Niemcy w czasie drugiej wojny światowej, po prostu ich nienawidzą. Z traumy tej, wywołanej śmiercią bliskich, czasem również matek z dziećmi, nie otrząsnęli się do końca życia.

Jednak angielski tytuł tego dokumentu brzmi „Podróż Bogdana”. Nie przez przypadek. Bogdan Białek, lokalny działacz społeczny, od lat próbuje naprawić relacje polsko-żydowskie, między innymi poprzez kultywowanie pamięci o przeszłości. To on staje się głównym bohaterem drugiej części filmu, tej, która opowiada o przebaczeniu. Kamera śledzi zarówno jego wizyty w Izraelu, u żyjących ofiar pogromu, jak i starania o upamiętnienie jego ofiar w Kielcach. Przysłuchujemy się spotkaniom z miejscowymi, wysłuchujemy ludzi wspierających go, ale również i takich, dla których jest polakożercą. Ludzie wciąż bowiem nie rozumieją, że to w tej chwili nieważne, czy pogrom zainspirowali ubecy czy też nie. Liczy się to, że Polacy w tym pogromie uczestniczyli. Przy Planty 7/9 to cenna lekcja historii, a jednocześnie wstęp do dyskusji o kwestiach odpowiedzialności. Także tej moralnej.

Michał Zacharzewski

Przy Planty 7/9, 2017, reż. Michał Jaskulski, Lawrence Loewinger

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s