Gęsia skórka

Co to jest gęsia skórka? To takie coś, co ma gęś pod piórami. Czasami występuje też u ludzi, głównie na skutek zimna, zdenerwowania bądź strachu. U Amerykanów gęsia skórka jest z kolei papierowa i mocno zużyta. Kolejne pokolenia obchodziły się dość bezpardonowo z powieściami R. L. Stine’a. Przede wszystkim dlatego, że nie potrafiły się od nich oderwać. W liczącej obecnie ponad dwieście tomów serii Gęsia skórka młodzi bohaterowie przeżywali niesamowite przygody. W ich trakcie poznawali najbardziej przerażające monstra w historii – od mumii przez wampiry, gigantyczne mrówki i krwiożercze małpy po niezbyt dobrze nastawionych do Ziemian kosmitów. Emocji nie brakowało.

Film z 2015 roku to kolejna próba zdyskontowania sukcesu tej literatury. Głównym bohaterem został nastoletni Zach, który po śmierci taty przeprowadza się z mamą do niewielkiego, wydawałoby się spokojnego miasteczka. Szybko zaprzyjaźnia się z mieszkającą w sąsiednim domu dziewczyną, lecz jej tajemniczy ojciec nie budzi w nim zaufania. Okazuje się, że to właśnie R. L. Stine, a w jego manuskryptach uwięzione są potwory. Skąd wiadomo, że są tam uwięzione? Bo za sprawą chłopaka wydostają się na wolność. I zaczynają grasować po okolicy.

Gęsia skórka przeznaczona jest dla nastolatków i siłą rzeczy nie straszy tak, jak produkcje dla dorosłego widza. Napięcie umiejętnie rozładowuje Jack Black, jeden z czołowych amerykańskich komików, jak również same potwory. Są zakręcone, zwariowane, kolorowe, pomysłowo wyczarowane przez specjalistów od efektów specjalnych. Tych bowiem w produkcji Roba Lettermana nie brakuje. Jeśli dodać do tego szybkie tempo akcji, ciągłe pościgi i ucieczki, Gęsia skórka zaczyna się jawić jako całkiem udany film rozrywkowy.

Wady filmu tkwią natomiast w szczegółach. Przede wszystkim jest przeładowany efektami specjalnymi, których jest za dużo, a do tego są nazbyt komputerowe. Niepokoi również zerwanie z obecnym w powieściach nieco nostalgicznym klimatem dzieciństwa. Stine miał pewne schematy, którymi się posługiwał. Chciał, by czytelnicy odnajdywali w jego książkach te same motywy. W Gęsiej skórce brakuje ich bądź zostały potraktowane po macoszemu. Hollywood nie zrozumiało potencjału jego literatury. Nakręciło kolejny efektowny i całkiem przyjemny film dla nastolatków, jednak wykastrowało go z magii, którą oferował w powieściach Stine. A to duży błąd…

Michał Zacharzewski

Gęsia skórka, Goosebumps, USA 2015, reż. Rob Letterman, wyst. Jack Black, Dylan Minnette, Odeya Rush, Amy Ryan, Ryan Lee, Halston Sage

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s