Kajaki

Swoje lata mam. Niejedno już widziałem. Szczególnie dużo naoglądałem się produkowanych niegdyś seryjnie filmów wojennych o dzielnych komandosach wykonujących niezwykle ważne misje. Ginących bohatersko lub osiągających cel dzięki męstwu lub sprytowi. Dlatego właśnie cenię sobie obrazy, które próbują pokazać wojnę od innej, czasami zaskakującej strony. Skupić się na tchórzach. Cwaniaczkach. Wsiokach. Nieudacznikach. Dlatego właśnie tak bardzo podobali mi się Nasi i dlatego wciągnęło mnie Kajaki.

Film nie ma nic wspólnego z wodą, choć nazywa się Kajaki i toczy się w pobliżu jednej z największych tam w południowym Afganistanie. Jest rok 2006, słońce pali niemiłosiernie, wśród pustynnych wzgórz kryją się Talibowie. Oddział brytyjskich spadochroniarzy kontroluje jedno z wzniesień. Żołnierze dzień i noc obserwują okolicę, wypatrując ruchów wroga. W końcu udaje im się namierzyć posterunek i grupkę mężczyzn pobierających łapówki od przejeżdżających w pobliżu wieśniaków.

Trzech ludzi wyrusza w ich stronę. Kiedy schodzą na dno niewielkiego kanionu, pod jednym z nich wybucha stara, nieoznaczona sowiecka mina. Urywa mu nogę. Rozpoczyna się dramatyczna walka o jego życie. Czy uda się nawiązać kontakt z bazą, ściągnąć helikopter? Czy można w ogóle do niego dotrzeć, założyć opaskę uciskową, podać morfinę? A co, jeśli w pobliżu znajdują się kolejne miny? Nie ma chwili do stracenia, ale i procedur, które pokazywałyby, jak w danej sytuacji się zachować…

Kajaki to film kameralny, toczący się właściwie w jednym miejscu w czasie rzeczywistym. Dzięki temu zyskuje na intensywności. Napięcie pojawia się bardzo szybko i stale rośnie, a wraz z nim poczucie beznadziei. Wojna nie ma sensu, zginąć można w każdej chwili. Nawet najlepszemu, najbardziej ostrożnemu może się to przytrafić. Sami żołnierze dokonujący bohaterskich czynów nie są właściwie żadnymi bohaterami, a zwykłymi ludźmi. Nieraz bardzo przeciętnymi. Można chwilami odnieść wrażenie, że goście z filmu są wojskowymi amatorami…

A jednak Kajaki to historia prawdziwa, nakręcona z wielką dbałością o szczegóły i przy czynnym udziale ludzi, którzy byli świadkami tych dramatycznych wydarzeń. Obraz uchodzi wręcz za doku-dramat, czy fabularyzowany dokument, co oznacza, że wojna właśnie tak wygląda. Jest surowa jak krajobraz Afganistanu, bezlitosna i pozbawiona zbędnych kontekstów. Polityka? Etyka? To nie ta bajka. Nikt normalny o tym nie myśli. Każdy robi wszystko, by przeżyć. I by kumple też przeżyli…

Michał Zacharzewski

Kajaki, Kilo Two Bravo, reż. Paul Katis, wyst. David Elliot, Mark Stanley, Scott Kyle, Benjamin O’Mahony

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s