Larry Gaye: Zbuntowany steward

Trzydzieści lat temu w Polsce każdy chciał być stewardem lub stewardessą. Jeśli pracowało się w liniach lotniczych, to podróżowało się po całym świecie, kupowało markowe towary w zachodnich sklepach, zawsze pięknie pachniało, modnie wyglądało, dobrze zarabiało. Od tego czasu prestiż zawodu nieco podupadł, ale są ludzie, którzy wciąż walczą o jego dobre imię. Taki jest na przykład bohater „głupawej” komedii Larry Gaye: Zbuntowany steward.

Facet zbliża się do czterdziestki, a żyje jak Piotruś Pan. Nie ma rodziny ani żadnych zobowiązań, jest za to doskonałym podrywaczem. Z problemami na pokładzie radzi sobie wręcz wyśmienicie, niektórzy uważają go nawet za podniebną legendę. Właśnie stara się wprowadzić w zawód młodego, niedoświadczonego stewarda, kiedy dochodzi do dwóch niezwykłych wydarzeń. Po pierwsze, Larry dowiaduje się, że ma syna. Z jego matką łączyło go przez jeden wieczór naprawdę niezwykłe, gorące uczucie. Po drugie, duży koncern stara się wprowadzić do samolotu stewardessy-roboty. Larry ma wziąć udział w sprawdzianie, podczas którego udowodni, że lepiej wywiązuje się ze swoich obowiązków niż maszyna.

W założeniach Larry Gaye: Zbuntowany steward miała być beztroską, kolorową komedią o absurdalnym humorze. Żarty są bowiem bardzo naciągane i chwilami ocierają się o parodię gatunku. Nie wszystkie jednak są trafione, ciągłe dowcipkowanie z nazwiska głównego bohatera szybko przestaje być śmieszne. Seksualne aluzje też męczą, zwłaszcza że na każdą zauważoną kobietę Larry rzuca się niemal jak ja na pierwsze wiosenne truskawki. Film nie posuwa się jednak do hardcore’u, niezbyt zręcznie, ale jednak balansując na granicy dobrego smaku.

Niektórzy dostrzegą tu nawiązania do Czy leci z nami pilot. Inni będą narzekać, że debiutant Sam Friedlander ma dość ciężką rękę i nie panuje nad jakością dowcipów. W efekcie Larry Gaye: Zbuntowany steward będzie dla niektórych nowym klasykiem, szaloną komedią, którą można oglądać co roku. Dla innych obraz dołączy do grona tytułów zakazanych, produkcji, które zasługują na miano „straty czasu”. Mnie obraz nie przekonał. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby znalazł swoich fanów.

Wojciech Kąkol

Larry Gaye: Zbuntowany steward, Larry Gaye: Renegade Male Flight Attendant, reż. Sam Friedlander, wyst. Mark Feuerstein, Danny Pudi, Jayma Mays, Rebecca Romijn

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Larry Gaye: Zbuntowany steward

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s