Maruderzy

zdalaZłe czasy nastały dla Bruce’a Willisa. Gwiazdor lat dziewięćdziesiątych od dobrych kilku lat gra w przeciętnych filmach akcji, które nie przebijają się do kin i kończą jako produkcje przeznaczone na rynek DVD/VOD. Mało tego, gra w nich role drugoplanowe, pozbawione oryginalności czy autoironicznego humoru, z którego niegdyś słynął. Dobrym przykładem takiej produkcji są właśnie Maruderzy.

Tym razem Willis wciela się w Jeffreya Huberta, prezesa banku Hubert National z Cincinnati. Do jednej z jego placówek wpadają uzbrojeni bandyci w maskach. Z obsługą kontaktują się za pomocą nagranych komunikatów, tak by nie dało się rozpoznać ich głosów. W ciągu kilku minut ogałacają sejf z około trzech milionów dolarów, po czym ulatniają się, zabijając po drodze jednego z ochroniarzy. Policja odnajduje na miejscu odcisk palca niejakiego TJ Jacksona, żołnierza uznawanego za zmarłego. Kilka lat wcześniej jego oddział zerwał kontakt z dowództwem i porwał, a następnie zabił młodszego brata prezesa Huberta. Ostatecznie członkowie oddziału zostali zabici przez oddziały specjalne.

Początkowo zapowiada się to na zwykłe śledztwo, jednak wkrótce okazuje się, że skradzione pieniądze trafiły na charytatywny fundusz kościelny. Dochodzi też do kolejnego skoku na bank. Na miejscu znów ginie jeden człowiek, wezwany na miejsce ochroniarz Huberta. Dla policji staje się jasne, że sprawa może mieć drugie dno. Rozpracowujący sprawę agent Jonathan Montgomery (Christopher Meloni) wraz z agentem Stockwellem (coraz częściej pojawiający się w kinie Dave Bautista) wkrótce wpadają na trop sporej afery…

Historia nie powala, a fabuła rozwija się w dość schematyczny sposób. Włamanie, śledztwo, włamanie, dalsze śledztwo, pojawia się trop, włamanie, trop rozwija się dalej. Brakuje jednak mięsistych dialogów czy choćby odrobiny humoru, który pozwoliłby aktorom wykazać się. I choć strzelaniny są efektowne, a napięcie raz po raz daje o sobie znać, to zakończenie zawodzi. Jest bowiem zaskakujące tylko dlatego, że mało skutecznie lepi dziury w scenariuszu. Niestety, innego wyboru nie ma – trzeba przymknąć oko na jego nieprawdopodobieństwa.

Nie można nazwać Maruderów filmem złym. To przeciętne kino akcji zrealizowane w konwencjonalny sposób, nieźle zmontowane i przyzwoicie zagrane. Fani tego typu produkcji obejrzą je z przyjemnością. Tyle tylko, że dzieło Stevena C. Millera nawet na chwilę nie wybija się ponad przeciętność. A przecież kiedyś nazwisko Willisa było synonimem jakości…

Wojciech Kąkol

Maruderzy, Marauders, reż. Steven C. Miller, wyst. Christopher Meloni, Dave Bautista, Bruce Willis, Adrian Grenier

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

2 uwagi do wpisu “Maruderzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.