Dziewczyna z pociągu

Obejrzeć kryminał czy dramat? Zwykle wymaga to wyboru poprzedzonego chwilą zastanowienia. Dziewczyna z pociągu jest i jednym i drugim. Może być też albo jednym, albo drugim, w zależności jak się ten film ogląda.

girlontrainposter_2 Kryminałem Dziewczyna z pociągu jest z zasady – musimy się bowiem na koniec dowiedzieć, kto zabił. Dramatem jest z pomysłu autorki książkowego pierwowzoru i reżysera. Dramat wydaje się ciekawszy. Historia rozgrywa się w kobiecym trójkącie. Jest też trzech mężczyzn. W efekcie mamy film o niepowodzeniu, uzależnieniu, niespełnionych pragnieniach i tragedii.

Wiecznie podchmielona Rachel (Emily Blunt) jeździ pociągiem podmiejskim, przemierzając drogę do pracy, której już dawno nie ma. Towarzyszy jej alkohol, ale jej drugim uzależnieniem jest przejeżdżanie obok domu, w którym niegdyś mieszkała z mężem. Poczucie winy wpędziło ją w nałóg, a ten doprowadził do końca związku. Rachel jeździ i obserwuję lokatorów dwóch budynków. Gdy jeden (a w zasadzie jedna) z nich ginie, sytuacja zaczyna się komplikować. Problem w tym, że Rachel nie wiele pamięta.

Tyle fabuły. Więcej byłoby zdradą wobec potencjalnych czytelników tego tekstu.

Reżyser Tate Taylor (twórca oskarowych Służących) starał się połączyć dramat z kryminałem. Wychodzi mu to wyjątkowo sprawnie. Oczywiście – zgodnie ze szkołą – kluczy, manipuluje i wprowadza widza w błąd. Ale film ten można oglądać zarówno jako niezły dramat, jak i całkiem przyzwoity kryminał. Mnie duży bardziej ciekawił dramat, niż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o to, kto zabił.

Wprowadzaniu w błąd ma służyć nielinearność narracji. Gdy fabuła musi przyspieszyć (inaczej, co to byłby za kryminał), nielinearność ustępuje tempu. Dzięki Bogu achronologia nie sprawia wrażenie wysilonej, co ma zaletę jeśli uważa się kino moralnego niepokoju, za przesyt formy nad treścią. Tu forma nie przytłacza treści, tylko ją wspiera.

Formę wspiera Emily Blunt (aktorsko) oraz pozostała piątka aktorów (zgodnie z przepisem na sukces, wyciętych z journala i co pewien czas uprawiających seks). Nie żeby byli fatalnymi aktorami, ale ma się ciągłe wrażenie, że specom od castingu nie do końca o ten aspekt chodziło.

Przez cały film czeka się głównie – w mniejszym lub większym napięciu w zależności od stanu emocjonalnego widza – na zwrot akcji. Świadomość, że musi nastąpić, przynajmniej mi przyjemności nie odmówiła. Inaczej mielibyśmy do czynienia z niemal czystym dramatem psychologicznym o uzależnieniu. A to mało prawdopodobne, gdy producentami są Dreamworks i Amblin, a budżet filmu wynosił 45 mln dol. .

Innymi słowy strawność „Dziewczyny z pociągu” w dużej mierze zależy od tego, czego świadomość zwycięża. Czyli i tak, jak zwykle, wszystko rozgrywa się w głowie widza. Ale przynajmniej na jego oczach.

– Hubert Salik

Dziewczyna z pociągu, The Girl on the Train, reż. Tate Taylor, występują: Emily Blunt, Haley Bennett, Rebecca Ferguson, Justin Theroux, Luke Evans, Edgar Ramirez

Ocena: 6/10

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Dziewczyna z pociągu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.