Nerve

zdalaŚwietnie dobrani, sympatyczni aktorzy, których ewidentnie łączy ekranowa chemia. Czy to wystarczy, by film był dobry? Z całą pewnością nie. Nerve udowadnia jednak, że taki film – pomimo mielizn scenariusza – potrafi wciągnąć i przez półtorej godziny bawić.

Pojawiła się nowa gra internetowa. Nerve. Jej fani mogą zostać obserwatorami, płacąc kosmiczne dwadzieścia dolarów za dzień, albo też rozpocząć zabawę jako gracze. Wówczas muszą jedynie wykonywać polecenia wymyślone przez obserwatorów. Za każde wykonane zadanie otrzymują gotówkę. Zachowają ją, jeśli dotrą do finału i się w nim spiszą. W przeciwnym wypadku stracą wszystko. Zasada jest jedna: o grze nie można powiedzieć władzom. Kapusie będą surowo karani.

Vee jest skromną, choć ładną blondynką, żyjącą w cieniu swojej zakręconej przyjaciółki. Dopiero kłótnia z nią zachęca ją do przemyślenia swojego dotychczasowego życia i podjęcia ryzyka. Vee zapisuje się do Nerve z założeniem, że wykona jedno i tylko jedno zadanie. Jest proste. Ma przez pięć sekund całować się z nieznajomym spotkanym we wskazanej restauracji. Okazuje się nim Ian, inny gracz. Przystojny chłopak wciąga Vee w rozgrywkę, której stawka okazuje się dużo poważniejsza niż się początkowo wydaje.

Nerve jest filmem efektownym i dynamicznym, z szybko toczącą się akcją, świetnie sfilmowanym nocnym miastem, pełnym imprez i pulsujących świateł. Nie brakuje w nim trzymających w napięciu scen, uroczego romansu nastolatków, a także odrobiny czarnego humoru. W efekcie przymyka się oko na liczne bzdury, którymi scenariusz jest suto okraszony. Jakim cudem władze nie wiedzą o ryzykownej grze i jej wymagającym licznych przygotowań finale, jeśli bawi się w nią masa ludzi? Skąd pomysł na niepasujące do konwencji gry, nadmiernie dydaktyczne zakończenie, wsparte naciąganą hakerką? Skąd w ogóle niezwykła popularność pary głównych bohaterów i tak głupawe zadania? To kumpela Vee powinna zostałaby gwiazdą realnej sieci!

Na ten film powinny wybrać się przede wszystkim nastolatki. Osoby, którym infantylizm historii nie będzie przeszkadzał, a końcowy morał okaże się odkryciem. Nerve jest bowiem niezobowiązującą rozrywką nakręconą w widowiskowy sposób, ciągniętą przez chemię łączącą bohaterów. To ona uratowała tę produkcję i wyniosła do rangi guilty pleasure.

Michał Zacharzewski

Nerve, reż. Henry Joost, Ariel Schulman, wyst. Emma Roberts, Dave Franco

Ocena: 6/10

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nerve

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.