Szpaku – Uzumaki Forma Ostateczna

Szpaku był kiedyś raperem. Cenionym i lubianym. Na płycie Uzumaki Forma Ostateczna odcina się nieco od tego i próbuje zaprezentować jako ktoś pokroju Mroza. Innymi słowy śpiewa. Sięga przy tym po autotune, a w jednej z piosenek cytuje nawet Ich troje. Czuć wyraźnie, że rusza na podbój rozgłośni radiowych i bardzo chce przyciągnąć do siebie masowego słuchacza.

Czy to źle? Oczywiście nie. Przede wszystkim ma do tego prawo, a poza tym podąża drogą wytyczoną przez wielu innych twórców. Przecież nawet tacy klasycy jak Wilki czy Budka Suflera porzucili kiedyś artystyczne ambicje i prostytuowali się w repertuarze popularnym. Problem w tym, że mieli ku temu predyspozycje, a Uzumaki Forma Ostateczna wypada bardzo przeciętnie. To nie jest album, z którego przeboje się aż wylewają.


Żeby nie było – Szpaku nagrał już sporo hitów, a Kubi Producent nieraz potwierdził, że zna się na swoim fachu. W ucho trafia utwór tytułowy, nieźle brzmi Totoro, buja też Byłem młody nagrane we współpracy z Jan Rapowanie. W Krainie lodu uwagę przyciąga gitara (jakże inna od tej z Full metal skit), podobać się może również Scooby Doo. W poszczególnych utworach Szpaka wspierają też Rolex, Waima, Chivas i Lucassi.

Tekstowo trudno tu jednak szukać oryginalności, bo Szpaku znów serwuje nam opowieści o życiu, o wyrwaniu się z małego miasta i imprezowaniu, o szacunku dla matki i fanów, z których jeden dostał złoty kajdan w Giżycku. Dla mnie Uzumaki Forma Ostateczna stanowi regres na ścieżce zawodowej obu twórców. I pewnie młodzi słuchacze będą się cieszyć tymi nagraniami, ale starsi, bardziej świadomi już niekoniecznie.

Joel

Szpaku, Uzumaki Forma Ostateczna

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.