Dzieci rewolucji przemysłowej

Jak spędza ostatnie tygodnie przeciętny polski dziewięciolatek? Z powodu pandemii przebywa większość czasu w domu, w swoim pokoju, do którego mama, babcia lub opiekunka podrzucają mu coraz to nowsze smakołyki. Chłopiec ma kilka lekcji dziennie, krótkich, półgodzinnych, by przypadkiem się nie przemęczał. Słucha ich jednym uchem, bo drugie kieruje ku swoim ulubionym kanałom na youtubie. Kiedy nie ma lekcji, ogląda kreskówki na Netfliksie bądź gra w ukochanego Minecrafta. Za dwa tygodnie będzie częściej wychodził na podwórko. Rodzice obiecali bowiem, że na komunię podarują mu elektryczną hulajnogę.

Sto pięćdziesiąt lat temu jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Gdyby mieszkał w Wielkiej Brytanii, pracowałby od ósmego roku życia w kopalni, jako garncarz czy kominiarz. Czasami nawet po dwanaście godzin dziennie. Za grosze. Nie dojadałby, nosił szmaty, a o szkole mógłby jedynie pomarzyć. Czasami miałby dach nad głową, często jednak musiałby spać na ulicy lub w szopach udostępnionych przez łaskawego pracodawcę. Pozbawiony perspektyw, pewnie długo by nie pożył. Ciężka praca w dzieciństwie doprowadziłaby do degeneracji jego kręgosłupa, zdeformowania rąk i nóg. Na jakąkolwiek litość nie mógłby liczyć, bo w podobnej sytuacji znajdowały się setki tysięcy jego rówieśników.

Świetnie pisze o tym Katarzyna Nowak w książce Dzieci rewolucji przemysłowej. Przytacza w niej sześć historii. Wspomnień dzieci, które miały szczęście, bo dożyły dorosłości, zdobyły wykształcenie bądź spotkały człowieka, który chciał je wysłuchać. Dzieci te powiadały o pracy ponad siły, o głodzie, karach cielesnych, tułaczce i bezdomności, zimnie, konieczności żebrania. O towarzyszącym im na co dzień strachu, który często wypierał beztroskę. Książka uświadamia, jak bardzo świat się zmienił, przynajmniej w Europie, w Anglii czy Polsce. Bo w najuboższych krajach wciąż wygląda tak samo (co ochoczo wspieramy, kupując produkty korporacji „nieświadomie” wykorzystujących pracę dzieci).

Wielką zaletą Dzieci rewolucji przemysłowej jest styl wybrany przez autorkę. Otóż nie jest to ani nudnawy reportaż, ani też pełna przypisów praca naukowa. Książkę czyta się jak powieść, są tu ciekawe opisy, dialogi, emocje. Dlatego właśnie twierdzę, że po tom mogą sięgnąć wszyscy, zarówno wyrobieni czytelnicy, jak i ci, którzy na co dzień najchętniej czytają kryminały czy romanse. Zyskają dzięki temu nową perspektywę. Inaczej spojrzą na współczesne dzieci…

Joel

Dzieci rewolucji przemysłowej
Autorka: Katarzyna Nowak
Wydawnictwo: Znak

Polub nas na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.