Ava

Zmądrzała nam ta publiczność. Jeszcze dwie dekady temu film Ava wywołałby skandal. W końcu przez znaczną jego część trzynastoletnia bohaterka biega nago po ekranie, wdaje się też w płomienny romans ze starszym chłopakiem. Oczywiście grająca ją aktorka ma ukończone osiemnaście lat, ale… już sam temat budził kontrowersje. A dziś nie budzi, zresztą nagość i seks nie jest nawet tematem filmu.

Ava mieszka z mamą i malutką siostrzyczką w ciasnym mieszkanku jednej z wielu kamienic miasteczka położonego gdzieś nad Adriatykiem. Wokół kręcą się tłumy turystów, śmieją się, żartują, jednak dziewczynce nie jest do śmiechu. Właśnie dowiedziała się, że cierpi na poważną chorobę oczu. Już teraz kiepsko widzi w ciemności, a wkrótce przestanie widzieć również za dnia. Matka nie bardzo radzi sobie z tą diagnozą. Ucieka w pracę i kolejny romans. Nie stanowi żadnego wsparcia dla córki.

Dziewczynka całe dnie spędza nad morzem i na jednej z dzikich plaż poznaje osiemnastoletniego Juana, cygańskiego wagabundę podróżującego tam, gdzie go oczy poniosą. Chłopak przeżył właśnie miłosne rozczarowanie, ba, został nawet ranny w bójce. To właśnie Ava przychodzi mu z pomocą. Wcześniej ukradła mu psa, więc ta znajomość – być może ostatnia, jaką dziewczyna nawiąże widząc – nie będzie przebiegać zbyt gładko. Przynajmniej do pewnego czasu…

Podoba mi się sposób, w jaki film nakręcono. Po seansie zostają w głowie miejsca, w których toczyła się jego akcja, rozgrzana plaża pełna wczasowiczów, samotna skała rozdarta na pół, ciasne mieszkanko czy cygańskie „osiedle”. Także sama Ava, która chwilami przypomina bezpańskiego psa muszącego radzić sobie w życiu i rozpaczliwie błagającego o zainteresowanie. Dzięki zdjęciom ten film jest zmysłowy. Jest też zaskakujący, rozpaczliwy i chyba nie do końca prawdziwy.

Z jednej strony debiutująca reżyser Noée Abita dąży do realizmu, z drugiej pozwala sobie na szalone zabawy w stylu Bonnie i Clyde. Skupia się na opowieści o dorastaniu, o młodzieńczym buncie przeciwko losowi, przez co nieco zapomina o chorobie. A jeśli nawet nie zapomina, to zatrzymuje się na etapie doświadczania życia. Próby zatrzymania go w pamięci, póki pamięta się jeszcze obrazy.

Cóż, zupełnie przez przypadek Ava to obraz, który zapada w pamięć…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino europejskie
– Ciekawią cię problemy dorastania
– Kochasz muzykę z Vengo

Odpuść sobie, jeśli:
– Naga „trzynastolatka” to dla ciebie skandal
– Nie lubisz filmów z chorobami w tle

Michał Zacharzewski

Ava, 2017, reż. Léa Mysius, wyst. Noée Abita, Laure Calamy, Juan Cano, Tamara Cano, Ismaël Capelot, Daouda Diakhaté

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.