Zjadanie zwierząt

Tytuł może być mylący. Zjadanie zwierząt nie jest kolejnym propagandowym tworem przygotowanym przez wegetarian i dla wegetarian, skupiającym się na szkodliwości mięsa i okrucieństwie pracowników rzeźni.  Christopher Dillon Quinn wcale nie zniechęca do steków, soczystych piersi z kurczaka czy smakowitych kiełbas. Pokazuje jedynie cienie przemysłowej hodowli zwierząt, kontrastując ją z fermami prowadzonymi przez pasjonatów.

Uprzemysłowienie produkcji nastąpiło w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i dziś tylko jeden procent amerykańskiego mięsa pochodzi z hodowli tradycyjnej. Dzięki temu jest tańsze i łatwiej dostępne, ludzi stać na steki, hamburgery czy kiełbasy. Stać ich również na wizyty w restauracjach szybkiej obsługi, niegdyś niedostępnych dla najuboższych. To szczególnie istotne dziś, kiedy różnice pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi rosną.

Mięso z fabryk jest jednak gorszej jakości. Przede wszystkim dlatego, że zwierzęta hoduje się w nich dla zysku. Tuczy ponad miarę, wręcz do obłędu, stosuje mięsne krzyżówki pełne wad genetycznych, a ewentualne choroby leczy tonami antybiotyków. Wyobrażacie sobie małe dziecko o wadze 270 kg? Wśród kurczaków – zachowując proporcje – to standard. Smutna norma, która uniemożliwia zwierzęciu chodzenie i prowadzi do kolejnych mutacji, choćby nadmiernej giętkości kości. W niektórych hodowlach zwierzęta niemalże stoją na sobie, nie mają żadnej możliwości ruchu, nie znają światła słonecznego, smaku świeżej trawy, nigdy nie widziały nieba. Cierpią i co do tego nie ma wątpliwości.

Quinn pokazuje ciężko chore zwierzęta trafiające do rzeźni i stada hodowane w koszmarnych warunkach. Filmuje również olbrzymie jeziora ich odchodów, które zanieczyszczają gruntowe wody i trafiają do rzek. Opowiada o praktykach wielkich korporacji, wymuszających na producentach mięsa jeszcze bardziej bezwzględną rywalizację, śrubujących normy, często wpędzających farmerów w długi. Do tego dochodzą niehumanitarne eksperymenty, próby oddomowienia jagniąt czy modyfikowania genetycznego krów, by rodziły po dwa cielaki. Niesamowite, że do niektórych zakładów nie można się nawet zbliżać, a pilnują ich zbrojne patrole ochrony. Każda próba nagrywania filmu na ich terenie może zakończyć się dla filmującego więzieniem.

Władzom zależy na tym, żeby zwykli ludzie nie znali prawdy. Na szczęście etyczna hodowla jest możliwa i Zjadanie zwierząt pokazuje takich farmerów. Ludzi, którzy dbają o indyki, krowy czy kaczki i starają się zapewnić im przyzwoite warunki. Produkują droższe, ale lepsze, smaczniejsze, zdrowsze mięsa. I stanowią one sensowną alternatywę dla tych, którzy nie potrafiliby zmienić diety lub nie mogą zrobić tego ze względów zdrowotnych. Cóż, Zjadanie zwierząt to film, który daje do myślenia, a jednocześnie nie jest nachalną agitką. I chociażby dlatego warto go zobaczyć. Dowiedzieć się więcej o tym, jak wygląda nasz świat.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz zwierzęta
– Nie jadasz mięsa
– Jadasz mięso i nie zamierzasz z tego zrezygnować

Odpuść sobie, jeśli:
– Na widok rzeźni mdli cię

Michał Zacharzewski

Zjadanie zwierząt, Eating Animals, 2017, reż. Christopher Dillon Quinn

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.