Znak cichociemnych

Przemysław Bystrzycki był jednym z 316 cichociemnych. Wyszkolonych w Wielkiej Brytanii polskich komandosów-spadochroniarzy, wokół których narosło dziś legend. Pochodził z Przemyśla, gdzie jego dziadek był burmistrzem i właścicielem tartaku. W 1940 roku jako siedemnastolatek został wywieziony do Kazachstanu i przez kilka miesięcy pracował w kołchozie. Zdołał jednak uciec i w ciągu dwóch tygodni dotarł przez Ufę do Charkowa. Tam wpadł, został aresztowany i skazany na 10 lat łagru. Uratował go układ Sikorski-Majski, dzięki któremu Bystrzycki mógł wstąpić do tworzącego się wojska polskiego.

W PRL-u napisał kilkanaście książek opowiadających o wojennych losach żołnierzy. Znak cichociemnych wpisuje się w tę konwencję i zawiera jego własne wspomnienia od momentu podjęcia decyzji o wstąpieniu do polskiego wojska po powrót do kraju. Szlak zaczyna w ZSRR, ale ponieważ temu etapowi swojego życia poświęcił książkę Wiatr Kuszmurunu, to bardzo szybko przeskakuje do Iranu. I opisuje wątłe namioty, w których żołnierze nocowali, szalonych irańskich kierowców ciężarówek, rozmowy żołnierzy, ćwiczenia, kolejne odwiedzane miasta. Ot, zwykłą codzienność młodych chłopców, którym tęskno było za ojczyzną.

Szlak wiódł do Palestyny, Republiki Południowej Afryki i wreszcie do Szkocji. Częściowo lądem, a częściowo wodą, co w tamtych czasach było bardzo niebezpieczne. Wiele akwenów kontrolowały u-booty, każdego miesiąca tonęły dziesiątki jednostek. W Szkocji czekało go z kolei trwające ponad rok szkolenie, wycieńczające biegi, skoki spadochronowe, szkolenia strzeleckie. Do kraju został przerzucony w listopadzie 1944 roku. Wylądował koło Szczawy, niedaleko Nowego Targu.

I właśnie ta część Znaku cichociemnych, stanowiąca nieco ponad jej połowę, wydaje mi się najciekawsza. Jest egzotyczna, pełna faktów, ale i ciekawostek z życia żołnierzy. Pokazuje prozę życia z zaskakującą szczegółowością, zaś opisy miejsc przypominają chwilami te z powieści podróżniczych. Resztę tomu uzupełniają historie poszczególnych cichociemnych, z reguły stronicowe i ograniczające się do miejsc, akcji, wpadek, a także pięćdziesiąt stron aneksów, dokumentów i zestawień. To niewątpliwie atrakcja dla historyka. Ale głównie dla historyka.

Oj, obejrzałbym film nakręcony na podstawie Znaku cichociemnych. Choć pewnie też bym marudził, że brakuje końcówki. Tego, co dzieje się po lądowaniu…

Joel

Znak cichociemnych
Autor: Przemysław Bystrzycki
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.