Narzeczona dla kota

W 2002 roku słynne japońskie studio animacji Ghibli zaprezentowało widzom piękną baśń na podstawie popularnego komiksu. Narzeczona dla kota przypomina Alicję w Krainie Czarów i ma bardzo uniwersalną wymowę. Przyjemna dla oka, niekomputerowa kreska stanowi miłą odmianę po tym, co serwuje nam Hollywood.

Haru, przeciętna uczennica jednej z japońskich szkół, niewiele różni się od swoich koleżanek. Jest nieśmiała, nieco niezdarna, kocha zwierzęta i wiecznie się spóźnia. Pewnego dnia zauważa kota przechodzącego przez ulicę z niewielką paczuszką w pyszczku. Zwierzątko nie zauważa nadjeżdżającej ciężarówki i Haru wkracza do akcji. W ostatniej chwili ratuje mu życie. Nie wie jeszcze, że ocaliła kociego księcia i że władca magicznej krainy kotów chodzących na dwóch nogach będzie jej dozgonnie wdzięczny.

Sęk w tym, że owa wdzięczność nie do końca przypadnie jej do gustu. Tony kocich przysmaków, które zniosą jej zwierzęta, są tylko wstępem do propozycji małżeństwa. Haru oczywiście odmawia, ale nikt nie chce jej słuchać. Dziewczynka zmuszona jest szukać pomocy u tajemniczego Barona, eleganckiego kota mieszkającego w zaułku, o którym nigdy wcześniej nie słyszała…

Narzeczona dla kota nie przypomina innych bajek. Opowiada w sumie nieskomplikowaną historię, oszczędnie szafuje humorem, każe kotom chodzić na dwóch nogach i walczyć na szpady. Prezentuje też portret tyrana, kociego króla, który nie uznaje sprzeciwu, a wręcz sprawia wrażenie obłąkanego. Niektórzy widzowie będą się skarżyć, może nawet słusznie, że za mało w tym filmie głębokiej i złożonej opowieści. Być może jest tak dlatego, że pierwotnie miała to być dwudziestominutowa animacja wyświetlana w jednym z parków rozrywki.

Cóż, Narzeczona dla kota nie jest może najlepszą animacją Ghibli, ale to krótka (75 minut) i przyjemna bajka. Taka dla całej rodziny. Jej atutem nie jest humor czy szybka akcja, lecz sympatyczne postacie, ładne kadry, owa inność. I dla niej właśnie warto film zobaczyć.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz koty
– Lubisz Ghibli
– Znasz Marnie. Przyjaciółka ze snów i Makowe wzgórze.

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz głębokiej baśni
– Liczysz na coś w stylu Shreka

Michał Zacharzewski

Narzeczona dla kota, Neko no ongaeshi, The Cat Returns, 2002, reż. Hiroyuki Morita

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.