Pamiętnik z Korei Północnej

Luca Faccio, reżyser tego filmu, jest zawodowym fotografem. Pochodzi z Genui, ale od lat mieszka w Wiedniu. Sporo jeździ po świecie. W 2005 roku zakochał się w Korei Północnej. Choć to złe słowo – nie tyle bowiem zakochał się, co uległ fascynacji tym zamkniętym, niedostępnym krajem. Odwiedził go już kilkukrotnie, zawsze w towarzystwie oficjalnych przewodników, poznał zwykłych mieszkańców i urzędników. Widział trochę więcej niż przeciętny człowiek przyjeżdżający na wycieczkę do Korei…

Przeciętny? Bzdura. Przeciętnego człowieka nie stać na wycieczkę do tego kraju. Dlatego właśnie powstał Pamiętnik z Korei Północnej, zapis jednego takiego touru i próba odpowiedzenia na pytanie, czy władze w ogóle dopuszczają myśl o połączeniu obu Korei. Luca odwiedza tu wraz ze swoim opiekunem miejsca, które znajdują się w oficjalnym programie wycieczki. Staranie wybrane, prezentują dorobek kulturowy mieszkańców kraju oraz ich osiągniecia naukowo-techniczne. Słynne obozy pracy przymusowej? Nie ma. Podobnie jak głodu, biedy, tortur, wyzysku.

Luca odwiedza wraz z opiekunem miejsca, w których podpisywano rozejm po wojnie koreańskiej. Dowiaduje się od nich absurdalnych rzeczy, chociażby tego, że Amerykanie próbowali nocą przesunąć jeden z budynków. Potem w programie stolica Pjongjang (przez lata błędnie tłumaczona na Polski jako Phenian). Miasto liczy sobie trzy miliony mieszkańców, a jednak sprawia wrażenie pustego. Ruch na ulicach niewielki, przystępna komunikacja miejska, gdzieniegdzie telefony komórkowe – władze dopuściły dwa miliony aparatów dla wybranych obywateli, oczywiście bez wyjścia na świat.

Dwudziestometrowe pomniki Kim Il-sunga i Kim Jong-ila to stały punkt wycieczek. Zawsze roi się tu od młodych, pięknie ubranych ludzi składających kwiaty. Te odpowiednie służby wynoszą i przekazują bądź sprzedają kolejnym młodym ludziom chcącym jest złożyć. Luca odwiedza też cerkiew, żeby porozmawiać o religii w Korei, a także modelową szkołę. Świetnie wyposażoną, ale pustą i najwyraźniej nieużywaną – tylko w jednej klasie odbywają się pokazowe zajęcia. W normalnych szkołach dzieciom pierze się mózgi, uczy donoszenia na rodziców, służenia partii.

Jest jeszcze wzorcowa farma, na której wybrani mogą zarobić aż pięć euro miesięcznie. Do tego markety dla lepiej zarabiających funkcjonariuszy reżimu i koncert zespołu Laibach, też dla tych lepiej usytułowanych. Bo w komunizmie – podobnie jak w gospodarce wolnorynkowej – zawsze byli równi i równiejsi. W Korei Północnej nie jest inaczej. Pamiętnik z Korei Północnej to ciekawy film, który pozwala zobaczyć to, co może zobaczyć turysta. Za minimum kilkanaście tysięcy złotych od osoby.

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się Koreą Północną
– Wciąż wierzysz w komunizm

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz dokumentów
– Liczysz na „prawdziwą”, biedną Koreę

Michał Zacharzewski

Pamiętnik z Korei Północnej, A North Korean Diary, 2016 reż. Luca Faccio

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.