Streetphilosophy: Praca – ale po co?

Seria dokumentów spiętych nazwą Streetphilosophy powstała z inicjatywy niemieckich videoblogerów, w tym modelki, dziennikarki i działaczki społecznej, Ronji von Roenne. W swoich półgodzinnych, czarno-białych produkcjach ta wciąż młoda dziewczyna stawia pytania rodem z popularnych poradników i kolorowych czasopism. Następnie – za pomocą rozmów z niebanalnymi ludźmi – stara się na nie odpowiedzieć. Idea ciekawa, choć sam materiał nie zawsze odpowiednio

Streetphilosophy: Praca – ale po co? poświęcony jest pracy. Autorka zastanawia się, czy może być ona jednocześnie pasją, czy też jedynie zwyczajnym źródłem pieniędzy. Swoją podróż z kamerą rozpoczyna od festiwalu cyrkowego, który odbywa się na świeżym powietrzu w Tempelhofer Feld w Berlinie. Akrobatki z fińskiego Sisus, z którymi rozmawia, jednoznacznie twierdzą, że ich praca to ich pasja. Owszem, wymaga wyrzeczeń, dalekich wyjazdów (czternaście godzin w samochodzie), ale wciąż sprawia im frajdę.

Matthias z kolei całe życie szuka swojego miejsca. Studiował prawo, pracował jako aktor i kaskader, a także harował w stoczni. Obecnie jest kierowcą retrotaksówki i lubi tę robotę. Nie uważa jej może za swoją pasję, ale dobrze się w niej czuje. No i najważniejsze: zarabia niezłe pieniądze. Filozof Johannes Winter nie jest tym zaskoczony. Jego zdaniem rozwój robotyki ogranicza liczbę zajęć, które przynoszą namacalne efekty, co będzie stanowiło wyzwanie. Już dziś 40% Holendrów wykonuje tak zwane bullshit jobs. David Graeber napisał nawet na ten temat książkę! Jest jeszcze Rolf Kühnert, emeryt mieszkający z żoną na barce pływającej po Łabie, który większość swojego życia spędził w NRD. W kraju, gdzie teoretycznie wszyscy mieli pracę.

Dokument Streetphilosophy: Praca – ale po co? z pewnością pokazuje, jak ludzie radzą sobie z pracą i jaki jest do niej ich stosunek. Robi to stylowo, w ładnych, czarno-białych zdjęciach, w dość ciekawy sposób. Tyle że pomija wiele kwestii. Co z ludźmi, którzy są zmuszeni wykonywać nieciekawe prace? Co z pracami, które trzeba wykonywać, chociaż trudno uznać je za fascynujące? Tego tematu Ronja von Roenne nawet nie dotyka. I to spora wada tej produkcji.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz dokumenty społeczne
– Też uważasz, że praca powinna wynikać z pasji

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie cierpisz czarno-białych filmów
– Jesteś babcią klozetową i nie wiesz, o co tej całej Ronji chodzi

Michał Zacharzewski

Streetphilosophy: Praca – ale po co?, Streetphilosophy: Lebe, um zu Arbeiten, 2019, reż. Ronja von Roenne

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

4 uwagi do wpisu “Streetphilosophy: Praca – ale po co?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.