Parasite

Do Polski Parasite dotarł jako laureat Złotej Palmy. To zmienia odbiór. Człowiek automatycznie więcej się spodziewa, ma nadzieję zobaczyć w kinie arcydzieło. W takiej sytuacji niełatwo o rozczarowanie. Na szczęście Parasite nie rozczarowuje. A już na pewno nie tych, którzy kochają kino gatunkowe, zabawy z konwencjami, zwroty akcji i niespodzianki, czarny humor polany odrobiną dramatu społecznego. Tak, tak, to nie jest artystyczny snuj o duchowych peregrynacjach siedemnastowiecznych poetów, a dopracowane w każdym calu widowisko dla kinofili.

Bezrobotny kierowca Kim Ki-taek mieszka wraz z żoną i dwójką dorastających dzieci w suterenie w Seulu. Żadne z nich nie ma stałej pracy, utrzymują się ze składania tekturowych pudełek i innych prac dorywczych. Mieszkanie mają strasznie zagracone, ciasne i niewygodne. Z okien widzą brudną ulicę oraz zaułki, na których sikają pijaczki. Wi-Fi muszą „pożyczać” od sąsiadów z góry. Innymi słowy żyją jak karaluchy. Pewnego dnia syn Kim Ki-taeka dowiaduje się od kumpla o posadzie korepetytora języka angielskiego u pewnego bogatego małżeństwa. Błyskawicznie podrabia sobie parę certyfikatów i stawia się na miejscu…

Więcej nie zdradzę, by nie psuć zabawy. Parasite zaskakuje i trzyma w napięciu. Chętnie zmienia też gatunki, balansując gdzieś pomiędzy rasowym kryminałem, mrocznym thrillerem i przerysowaną satyrą. Śmiech, co ważne, kompletnie nie psuje napięcia. Wręcz dopełnia opowieść i odbiera jej ciężar gatunkowy, czyniąc Parasite tak przyjemnym w odbiorze widowiskiem. Jasne, pomagają w tym doskonałe zdjęcia i perfekcyjnie dobrana muzyka, ale to miks gatunkowy sprawia, że ponaddwugodzinny seans nie nuży.

Mistrzostwo reżyserii Joon-ho Bong czuć gdzie indziej – w starannie zaplanowanych scenach oraz dopracowanych dialogach, wśród których trudno szukać rozmów zbędnych. W Parasite wszystko jest na miejscu i czeka, by w odpowiednim momencie odpalić lont. Wręcz eksplodować. Jasne, poszukiwacze kinowej zadumy, niebanalnych filmów o życiu zwykłych ludzi, nie znajdą w tegorocznym laureacie Złotej Palmy tego, czego oczekują po kinie. Ale to nie jest film dla nich. To arcydzieło postmodernizmu spod znaku Tarantino. Zupełnie innego niż to, które kręcili dawni mistrzowie.

Zobacz, jeśli:
– Życie ci miłe
– Wciąż nie wiesz, kto jest pasożytem w społeczeństwie klasowym

Odpuść sobie, jeśli:
– Chcesz uchodzić za abnegata
– Nie lubisz filmów krwawych i wyssanych z palca historii

Michał Zacharzewski

Parasite, Gi-saeng-chung, 2019, reż. Joon-ho Bong, wyst. Kang-ho Song, Seon-gyun Lee, Yeo-jeong Jo, Woo-sik Choi, Hye-jin Jang, So-dam Park

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.