Iniemamocni

Ten film pojawił się w amerykańskich kinach przed inwazją Marvela. Adaptacje komiksów były już wtedy popularne, ale chyba nie aż tak bardzo jak teraz. W dodatku kręcono je według kilku podstawowych schematów. Najczęściej w sposób infantylny, by dopasować się do wymagań nastolatków kupujących tanie, zeszytowe serie. Rzadziej w sposób ambitny, dojrzały, poważny. Dlatego Iniemamocni wszystkich zaskoczyli – zrobili sobie jaja z komiksów.

Sytuacja wyjściowa tej znakomitej, pixarowskiej animacji jest interesująca. Otóż po latach współistnienia w naszym świecie superbohaterowie znaleźli się na cenzurowanym. Niby zawsze walczyli z przestępcami i pomagali zwykłym ludziom, ale przy okazji demolowali całe miasta. Koszty remontów i napraw były gigantyczne, w związku z czym zakazano superbohaterom działalności. Pan Iniemamocny – obrażony olbrzymią siłą typowy amerykański tata o charakterystycznej, wydatnej szczęce – wrócił do swojego domu na przedmieściach, gdzie czekała na niego żona Elastyna (rozciągająca się niczym guma) oraz ich trójka dzieci (niewidzialna dziewczynka, superszybki syn i słodki bobas).

Możliwość obserwowania zwykłego rodzinnego życia nadludzi bawi. Twórcy żartują nie tylko ze stereotypowego obrazu rodziny, ale również z superbohaterów, którzy w domu wcale nie okazują się tacy super i często nie radzą sobie nawet z najprostszymi czynnościami. Wysokiej jakości humor oraz dobrze napisane dialogi sprawiają, że te historię ogląda się niezwykle przyjemnie. Aż szkoda, że film szybko wpada w utarte koleiny i każe panu Iniemamocnemu wrócić do pracy. Zmierzyć się z kolejnym bardzo złym człowiekiem.

Jednak nawet wtedy film świetnie się ogląda. Został nie tylko świetnie narysowany, ale też doskonale napisany. Oferuje inteligentne żarty i celne obserwacje, sympatyczne postacie, szybkie tempo akcji i jej zaskakujące zwroty, trafione pomysły fabularne i celne nawiązania tak do innych znanych produkcji, jak i naszej szarej codzienności. Sporo tych zalet. I dobrze! Iniemamocni to jedna z najlepszych parodii kina superbohaterskiego, a zarazem zabawny i ciepły film dla całej rodziny. Przypominam – jest też część druga!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz produkcje Pixara
– Kochasz kino superbohaterskie

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz filmów dla dzieci
– No nie wiem, masz uczulenie na kolor czerwony?

Michał Zacharzewski

Iniemamocni, The Incredibles, 2004, reż. Brad Bird

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.