Modlitwy o deszcz

Dennis Lehane najbardziej znany jest z tych swoich książek, które później trafiły na ekrany kin. I to naprawdę dobre pozycje: Rzeka tajemnic, Wyspa tajemnic, Brudny szmal czy Gdzie jesteś, Amando? zdobyły uznanie widzów. Modlitwy o deszcz jak dotąd nie zekranizowano. Być może dlatego, że to piąty tom większej serii kryminalnej opowiadającej o sprawach prowadzonych w Bostonie przez Patricka Kenzie i Angelę Gennaro.

Patrick – główny bohater tego tomu – pracuje na własny rachunek. Nie zawsze w sposób całkowicie legalny. Kiedy zgłasza się do niego atrakcyjna i pełna życia Karen, którą prześladuje brutalny stalker, po prostu robi gościowi wjazd na chatę i kończy go pobiciem. Jest przekonany, że to załatwi sprawę. Jednak pół roku później Karen rzuca się z wieżowca w centrum. Dlaczego dziewczyna, która miała całe życie przed sobą, nagle popełniła samobójstwo? Dlaczego rozebrała się przed skokiem do naga? Patrick chce to ustalić, gdyż czuje się winny – parę miesięcy wcześniej nie odebrał od niej telefonu i zapomniał oddzwonić. Kto wie, może mógł jej wówczas pomóc?

Oczywiście cała sprawa okazuje się mocno zagmatwana, śledztwo ma kilka wątków, a my, czytelnicy, podejrzewamy co najmniej kilka osób. I bardzo chcemy dowiedzieć się, co będzie dalej. Modlitwy o deszcz to jedna z tych powieści, które czytają się same. Człowiek siada, zaczyna przerzucać kartki, przejeżdża swój przystanek. Połyka tę historię w tempie ekspresowym. Pomagają w tym dobrze napisane dialogi oraz malowniczy Boston, w którym toczy się akcja powieści. Także umiejętne dawkowanie informacji. Lehane, podobnie jak Michael Connelly, pozwala nam bawić się w detektywa. Razem z bohaterami odkrywać kolejne zawiłości intrygi.

Konkretne są też postacie. Może trochę papierowe, ale dobrze narysowane i bardzo filmowe. Wśród nich pojawia się niejaki Bubba Rogowski, gość o polskich korzeniach, niby prostaczek od brudnej roboty, a w rzeczywistości romantyk jak się patrzy. To nowa postać na łonie serii, która nie tylko wprowadza do niej odrobinę humoru, ale też całość odrealnia. Tak, abyśmy wiedzieli, że dzięki Modlitwom o deszcz mamy się po prostu bawić. Bo to nie jest tak złożona książka jak najbardziej znane tytuły Lehane’a. To prosta rozrywka. Ale na wysokim poziomie. Polecam każdemu, kto lubi kryminały.

Joel

Modlitwy o deszcz, Prayers For Rain, Dennis Lehane

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.