Anioł

Dla mieszkańców Buenos Aires to był szok. Nie spodziewali się, że wśród nich żył seryjny morderca. Młody chłopak o urodzie cherubinka, który raz po raz pociągał za spust. W dodatku to nie był jakiś chory psychicznie szaleniec znęcający się nad swoimi ofiarami czy zdeprawowany, zdegenerowany wyrzutek. Prędzej człowiek, który traktował zabijanie jak czynność równie banalną co smarowanie bułki masłem. Stanowiącą przejaw jego wolności osobistej.

Carlitos (świetny Lorenzo Ferro) podkreśla to już na samym wstępie. Swoich rodziców przedstawia jako uczciwych i bogobojnych ludzi, którzy starali się go dobrze wychować. Nie zdołali, bo on po prostu urodził się złodziejem. Po chwili przeskakuje przez płot i wchodzi do stojącej tuż obok willi. Przypadkowej, wybranej zapewne dlatego, że otaczał ją piękny ogród. Tam nalewa sobie drinka, trochę spaceruje, tańczy przy muzyce z gramofonu, wreszcie zagląda do garażu i wybiera sobie motocykl. Mamie mówi, że pożyczył go od kolegi.

Tytułowy Anioł nie kradnie z biedy. Raczej dlatego, że można. Trafia się okazja, to gdzieś wchodzi, coś zabiera, bardziej z ciekawości niż rzeczywistej potrzeby. Tu buchnie wisiorek dla swojej dziewczyny, tam obraz, który przypadnie mu do gustu. Rzeczy te traktuje jako swoje. Są, to je bierze. Ma do tego prawo, bo jest człowiekiem wolnym.

W szkole zaprzyjaźnia się z Ramonem. Dzięki niemu powoli odkrywa w sobie zainteresowanie tą samą płcią. Jednak wątek homoseksualny nie jest w Aniole dominujący. Ważniejsze jest to, że nowy kolega razem z ojcem żyją z drobnych kradzieży i wciągają Carlitosa do swojego gangu. Wspólnie obrabiają sklep z bronią, którą później sprzedają na lewo. Pistolety zaczynają jednak pociągać bohatera. Stanowią dla niego uosobienie wolności. Szansę na załatwienie spraw po swojemu.

Luis Ortega ciekawie portretuje Carlitosa. Pokazuje go jako sympatycznego i ciepłego chłopaka, gościa niepozbawionego fantazji. Młodzieńca uśmiechniętego i dobrze ubranego, trochę może nieśmiałego, za to czerpiącego pełnymi garściami z życia. Carlos Robledo Puch stanowi tu usposobienie spontaniczności. A że od czasu do czasu sięga po broń? Czasami widać trzeba.

Całości dopełnia dopracowana warstwa techniczna – świetne zdjęcia, dobra muzyka, sprawnie napisane dialogi. Wreszcie gra aktorska, która stoi na naprawdę wysokim poziomie. Od Carlitosa trudno oderwać oczy. To taki naturalny kolorowy ptak. Żywiołowy i autentyczny, choć jednocześnie nieco bajkowy, żyjący w nieco umownym świecie. Może kiedyś, może teraz. Dla reżysera liczy się bowiem wyłącznie ten Anioł. Bohater romantyczny. Chłopak, który nade wszystko cenił sobie wolność.

Obejrzyj, jeśli:
– Lubisz dobre, lecz ambitne kino
– Nie masz nic przeciwko łagodnemu traktowaniu mordercy przez reżysera

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na kino akcji
– Ciekawi cię Argentyna lat 70-tych

Michał Zacharzewski

Anioł, El Angel, 2018, reż. Luis Ortega, wyst. Lorenzo Ferro, Chino Darín, Daniel Fanego, Mercedes Morán, Cecilia Roth, Peter Lanzani

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.