No Deposit

Są tacy faceci, którzy przed dwudziestu, trzydziestu laty grywali w filmach klasy B. Z reguły wcielali się w role gangsterów, złodziei, oszustów i bezimiennych bohaterów. Grali na tyle dobrze, by uchodzić za gwiazdy ery VHS. Jednak czas płynął i dostali brzuchów. Zmarszczek. Siwizny bądź łysiny. Stracili dawny błysk w oku i dziś grają głównie w szrotach. Kanadyjskie No Deposit to ich okno wystawowe.

Znanych nazwisk tu naprawdę sporo. Frank D’Angelo zadbał, by na planie pojawili się między innymi Michael Pare, Peter Coyote, Michael Madsen, Daniel Baldwin, Eric Roberts, Robert Loggia czy Paul Sorvino. Niektórzy grają większe role, inni mniejsze, ale wszyscy starają się przypomnieć światu, że kiedyś byli cenionymi aktorami. Niestety, nikt ich nie ogląda. No Deposit cieszy się minimalnym zainteresowaniem, a i jakościowo nie ma wiele do zaoferowania.

Sytuacja finansowa Mickeya pogarsza się i pewnego dnia zostaje wezwany do banku, gdzie dowiaduje się, że musi w ciągu tygodnia spłacić cały kredyt, w przeciwnym wypadku bank zajmie mu dom. Bohater próbuje pożyczyć od kogoś kasę, ale jest starszym, niezbyt majętnym mężczyzną, więc nie daje rady. W efekcie żona odchodzi od niego, zabierając dziecko, zaś brat po jednej nocy wyrzuca go z domu. To pomaga mężczyźnie podjąć decyzję, by z dwoma poznanymi w barze oprychami obrobić swojego kredytodawcę.

Nawet jeśli brzmi to dobrze, to jest słabo zrealizowane. Akcja w No Deposit toczy się powoli, bohaterowie dużo myślą i wzdychają. Gdzieś w połowie pojawia się muzyczny teledysk podsumowujący najważniejsze wydarzenia i przygotowujący widzów do wspomnianego skoku. Ten zaś jest dosyć nieporadny, no bo powiedzmy sobie szczerze – placówkę próbują obrobić trzej starsi, pozbawieni finezji panowie. Do W starym, dobrym stylu ta opowieść nie ma startu.

Ta ilość starych gwiazd śmieszy. W No Deposit niemal wszyscy są bowiem starzy. Stary jest bohater, starzy jego koledzy, starzy policjanci. Nawet oddziały NYPD otaczające bank składają się głównie z emerytów. Wyraźnie zaburzono tu proporcje i niepotrzebnie kazano niektórym aktorom zgrywać twardzieli. Oni nie są już w odpowiednim wieku.

Ktoś powie, że to fajny bunt przeciwko ageizmowi, że starsi nie oznacza gorsi. Owszem, ale obraz ludzi po sześćdziesiątce w No Deposit okazuje się sztampowy. Matka bohatera spędza całe dnie na grze w bingo, jego brat jest zahukanym pantoflarzem, zaś znajomi pijusami, które nawet dobrze się nie prezentują. Film ma swój klimat i nim się broni, jednak to kino klasy D. Nawet nie C!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz gwiazdy kina klasy B sprzed 30 lat
– Nie cierpisz banków i kredytów
– Chcesz zobaczyć Roberta Loggię w roli Żyda z Oświęcimia

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz poruszającego dramatu
– Liczysz na dobrą grę aktorską i sprawną reżyserię

Michał Zacharzewski

No Deposit, 2015, reż. Frank D’Angelo, wyst. Frank D’Angelo, Michael Pare, Peter Coyote, Michael Madsen, Daniel Baldwin, Eric Roberts, Robert Loggia, Paul Sorvino, Doris Roberts, Margot Kidder, Tony Nardi, Dominique Swain

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.