Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

Pierwsza część Fantastycznych zwierząt nieco zawiodła. To znaczy wciąż była bardzo widowiskowym filmem z niesamowitego uniwersum, ale nie zachwycała pod względem fabularnym. Brakowało trochę tempa, zaskakujących zwrotów akcji, niebanalnych postaci. Gdzieś tak po cichu wierzyłem, że jeszcze się rozkręci. Że przyjdzie część druga i zrozumiemy, jak bardzo Newt jest niezwykły. No cóż… może przekonamy się o tym w części trzeciej.

Akcja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda toczy się wkrótce po wydarzeniach z części pierwszej. Czarnoksiężnik Gellert Grindelwald (Johnny Depp) ma zostać przewieziony z nowojorskiego więzienia do Londynu, jednak po drodze pryska i ukrywa się w Paryżu. Tma po cichu przygotowuje przewrót; chce, by magowie ujawnili się i zajęli należne im miejsce w świecie mugoli. Albus Dumbledore (Jude Law) z przyczyn osobistych nie może zająć się przestępcą. Dlatego wysyła jego śladem Newta, który z kolei zabiera ze sobą swojego przyjaciela, Jacoba Kowalskiego.

Kompletną klapą film na pewno nie jest. Olbrzymie wrażenie robią przywrócone do życia miasta, w tym Paryż lat dwudziestych ubiegłego wieku, a także niesamowite, przepraszam, fantastyczne stworzenia, które pojawiają się na ekranie. Efekty specjalne są bardzo dobre, dekoracje dopracowane, stroje eleganckie. Nawet Hogwart się pojawia, co dla fanów Harry’ego Pottera będzie bardzo miłą niespodzianką. Cóż, Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda to taki balsam dla duszy. Bardzo przyjemny do patrzenia.

Kuleje natomiast fabuła, która jest nieco banalna. W sumie nie bardzo wiadomo, kto, po co i dlaczego robi tu to, co robi. Masa postaci przewija się przez ekran, każda ma jakieś własne cele i interesy, które zostały zbyt słabo zarysowane, by zapaść w pamięć. Zagadek nie ma. Niespodzianek też nie bardzo. Nawet bohaterów, których by się lubiło, brakuje. Harry’ego poznawaliśmy w książce, mieliśmy na przekonanie się do niego długie godziny. Tu Newt ma stosunkowo niewiele czasu ekranowego i z uwagi na swoją lekką dziwaczność wielkiej sympatii nie wzbudza.

Serii brakuje też badassa. Kogoś tak złego jak Voldemort. Grindelwald właściwie nie jest zły. Ma określone cele polityczne, które stara się zrealizować. Cele niewątpliwie dobre dla magów, może nieco mniej dla ludzi. Jasne, bywa bezwzględny, ale dla przeciwników. Wielu daje wybór. Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda pokazują, że może wcale nie jest od urzędników ministerstwa. Stąd w filmie brakuje napięcia. Nie ma komu kibicować. A Credence wręcz zasługuje na współczucie…

Szkoda, że tak to wygląda. Bo bardzo przeciętna produkcja psuje dobre imię serii, a na dodatek sprzedaje się słabo. Miejmy nadzieję, że kolejna część powstanie. I że jej twórcy pójdą po rozum do głowy i zmienią trochę ten film. Może wręcz go „udoroślą”. Bo fani Harry’ego Pottera są dziś dorośli. To oni stanowią najwierniejszą publikę produkcji J.K. Rowling. Dzisiejsze dzieciaki mają innych bohaterów i inne filmy. Ten świat jest dla nich jednym z wielu…

Zobacz, jeśli:
– Podobała ci się pierwsza część
– Lubisz technicznie dopracowane widowiska

Odpuść sobie, jeśli:
– Chcesz sprawnie opowiedzianej historii i ciekawych postaci
– Liczysz na podobne emocje co w Harrym Potterze

Michał Zacharzewski

Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda, Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald, 2018, reż. David Yates, wyst. Eddie Redmayne, Katherine Waterston, Dan Fogler, Alison Sudol, Ezra Miller, Johnny Depp, Zoe Kravitz, Jude Law

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.