Alleluja

Historia Lonely Heart Killers trafiła już do kin – opowiadał o niej thriller Samotne serca Todda Robinsona w doborowej hollywoodzkiej obsadzie. Fabrice Du Welz uważał ją za fascynującą i postanowił raz jeszcze przypomnieć. Nie dysponował budżetem pozwalającym mu na odtworzenie realiów lat czterdziestych ubiegłego wieku, dlatego przeniósł fabułę w czasy współczesne. Dzięki niemu opowieść nabrała nowych znaczeń. Stała się bliższa ciału jak koszula, która może i uwiera w kilku miejscach, ale pozwala wyjść z domu.

Gloria, przeciętna kobieta po czterdziestce, samotnie wychowuje córkę. Całymi dniami ciężko pracuje i nie ma czasu dla siebie. Za namową koleżanki zapisuje się na serwis randkowy, na którym poznaje przystojnego Michela. Spędza z nim fantastyczne chwile. Szybko skonsumowany, pełen pasji związek zwiastuje długie i szczęśliwe pożycie. Jednak firma Michela popada w kłopoty finansowe. Gloria oddaje mu oszczędności swojego życia. Następnego dnia mężczyzna znika.

Świat zna wiele takich historii. Wszystkie kończą się łzami. Gloria też przeżywa załamanie, ale potem postanawia odnaleźć ukochanego. Wtedy właśnie odkrywa, że facet zawodowo zajmuje się uwodzeniem i okradaniem ich starszych, mało atrakcyjnych kobiet. Zaślepiona bohaterka postanawia mu wybaczyć. Mało tego, gotowa jest zostawić córkę i dołączyć do Michela. Pomagać mu w przestępczym życiu, byle tylko być przy nim. Dla niej do samotności nie ma już powrotu.

Fabrice Du Welz opowiada w sposób przekonujący. Pokazuje Glorię jako kobietę porywczą, kierującą się w życiu emocjami. Przez wiele lat żyła właściwie bez nich. Wegetowała w ciasnym, brzydkim mieszkanku. Dzięki Michelowi zdołała otworzyć się na uczucia, odkryła siłę pożądania. Poznała związany z nim ból. To on jest motorem napędowym morderstw, do których prędzej czy później musi dojść (w końcu to Lonely Heart Killers, a nie Stealers). Trudniej zrozumieć tu Michela, który z podmiotu związku zamienia się w przedmiot. Daje sobą manipulować, bo wie, jak wiele może stracić.

Jednak Alleluja nie jest filmem przyjemnym do oglądania. Fabrice Du Welz nie spieszy się, wiele scen celebruje, wybiera też trudną formę. Szara paleta barw, ciemne pomieszczenia przekładające się na duże ISO, ciągłe zbliżenia nie ułatwiają oglądania. Pojawiają się też sceny fantasmagoryczne, jak ta, w której bohaterka staje nad nagim ciałem zabitej przez nią kobiety i zaczyna śpiewać. Trzeba być gotowym na takie sceny. Trzeba być gotowym na odrobine turpistycznego szaleństwa.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz produkcje o seryjnych mordercach
– Szukasz wzorca niezrównoważonej kobiety

Odpuść sobie, jeśli:
– Unikasz kina artystycznego, pełnego brzydkich ludzi i szarych wnętrz
– Brutalność na ekranie cię nie pociąga

Michał Zacharzewski

Alleluja, Alleluia, 2014, reż. Fabrice Du Welz, wyst. Lola Duenas, Héléna Noguerra, Laurent Lucas, David Murgia

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.