Cafe pod Minogą

Kim był Wiech, wie każdy mieszkaniec stolicy. Gościem od pasażu na tyłach Domów Towarowych Centrum. Gorzej ze szczegółami. Jakiś powstaniec? Prezydent na uchodźctwie? Himalaista pożarty przez wściekłego yeti? Jasne, dworuje sobie, ale nie bez powodu. Studenci, z którymi kiedyś o Wiechu rozmawiałem, w ogóle gościa nie kojarzyli. Mieli kilka równie absurdalnych typów co te poniżej, ale bez Google by sobie nie poradzili.

W sumie – nie dziwię się im. O Wiechu nie uczą przecież w szkołach. Nie kręcą też filmów na podstawie jego prozy, a adaptacja Cafe pod Minogą – z Adolfem Dymszą i Hanką Bielicką – ma już sześćdziesiąt lat i pachnie ramotką. Ku mojemu zaskoczeniu książka trzyma się znacznie lepiej. Ma kilka niezaprzeczalnych atutów, z których najważniejsze to niesamowita gwara warszawska, porcja absurdalnego humoru oraz obraz stolicy okresu wojennego. No i te niesapowite ludzkie typy: Aniołkowie, Piskorszczaki, wreszcie Maniuś Kitajec.

Niby Cafe pod Minogą rozpoczyna się jeszcze przed jej wybuchem, ale Niemcy dość szybko wdzierają się do miasta. Bohaterowie – właściciele i bywalcy tytułowej restauracji III kategorii z wyszynkiem napojów alkoholowych – próbują sobie radzić. Podrzędny lokal sąsiadujący z zakładem pogrzebowym przyciąga różnego rodzaju cwaniaczków, drobnych złodziejaszków i pijaczków, a nawet autentycznego murzyna Jumbo, który z fasonem wpasowuje się w grupę. On też pomaga namierzyć skarb ukryty pod podłogą jednej z kamienic zajętych przez Niemców. Próba zdobycia go będzie się przewijać przez karty książki.

Wizyta w majątku w Kozich Dubkach (koniecznie przez „b”) również przynosi sporo okazji do śmiechu. Zresztą trudno się nie śmiać z korowodu niesamowitych postaci i ich szalonych pomysłów. Niektórzy zarzucają Wiechowi, że zapomniał o dramacie wojny, że pominął getto i tylko wspomniał o obozach, ale wydaje mi się, że zrobił to świadomie. Warszawiacy w czasie wojny często nie chcieli pamiętać o piekle, jakie ich otaczało. Szukali choćby promyków radości, jakichkolwiek okazji do śmiechu. Bohaterom Cafe pod Minogą to się udawało.

Joel

Cafe pod Minogą, Stefan Wiechecki

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Cafe pod Minogą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.