Krzysiu, gdzie jesteś?

Nie spodziewałem się, że ten film wpędzi mnie w taki nostalgiczny nastrój. Kłapouszkowy wręcz. Oczekiwałem kolejnej radosnej bajki typowej dla wytwórni Disneya, być może z momentami grozy, jednak pogodnej i wesołej. Tymczasem trafiłem na obraz nostalgiczny i dający wiele do myślenia. W sumie mogłem się tego spodziewać. W końcu już na plakacie można zobaczyć bardzo spranego Kubusia i Prosiaczka, który najlepsze czasy ma już dawno za sobą.

To nie przypadek. Pewnego dnia Krzyś oświadczył swoim ukochanym pluszakom, że wyjeżdża. Przenosi się do szkoły z internatem, w związku z tym nie będzie miał już czasu na beztroską zabawę. Potem chłopiec obiecał Kubusiowi, że go nigdy nie zapomni, opuścił Stuwiekowy (grrr!) Las przez dziuplę w drzewie. Puchatek niemal codziennie przychodził w to miejsce. Liczył, że jego przyjaciel wróci. Pod jego nieobecność cała okolica zaczęła podupadać.  Zarosła, poszarzała, zapomniała o śmiechu. Aż wreszcie pewnego dnia wszyscy przyjaciele misia gdzieś się zagubili.

Tymczasem Krzyś stał się już dorosłym mężczyzną. W czasie drugiej wojny światowej walczył, a potem wrócił do żony i malutkiej córeczki. Zaczął pracować w korporacji produkującej walizki. WQ ten weekend planował zabrać bliskich na wieś, jednak szef kazał mu zostać w pracy i przygotować plan oszczędności. Redukcji. Krzyś wiedział, że zawodzi córkę, ale to przecież dla niej harował. Chciał, by poszła w jego ślady, trafiła do dobrej szkoły, zdobyła pracę. Jedyne, czego się nie spodziewał, to tego, że w parku przed domem spotka swojego przyjaciela sprzed lat.

Oczywiście to tylko wstęp do większej opowieści, opowieści o przyjaźni, odpowiedzialności, miłości i obowiązkach. Krzysiu, gdzie jesteś? niesie z siebie porcję rodzinnego ciepła oraz obowiązkowy morał, a także odrobinę humoru w starym, kubusiowym stylu. Jeśli rozczarowuje, to zakończeniami. Historyjka zaginionych pluszaków kończy się chyba w najprostszy możliwy sposób, z kolei rozwiązanie firmowego problemu Krzysia okazuje się absurdalne. Dzieciom pewnie ono nie przeszkodzi, ale nie wiem, czy z kina nie wyją zdołowane. Bo to w sumie taka smutna bajka o przemijaniu.

Film trafił do kin w polskiej wersji językowej. To zrozumiałe, bo pewno sporą część widowni będą stanowić niepiśmienne dzieci. Szkoda, że nie ma możliwości zobaczenia go z napisami, posłuchania Ewana McGregora oraz puchatkowatego głosu. Ten polski trochę mi przeszkadzał swym sylabizowaniem. Cóż, wychowałem się na nieco innym Kubusiu. Może i też ponurym, ale mimo wszystko weselszym. I z ciekawszym pomysłem.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz Puchatka
– Albo Prosiaczka
– Albo Królika czy innego Kangura Karłowatego

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie masz ochoty na smutki
– Ani na lekcję paraekonomii

Michał Zacharzewski

Krzysiu, gdzie jesteś?, Christopher Robin, 2018, reż. Marc Foster, wyst. Ewan McGregor, Hayley Atwell, Bronte Carmichael, Mark Gatiss, Ronke Adekoluejo

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.