Księga życia

W ubiegłym roku serca wszystkich miłośników kreskówek podbiła animacja Coco. Była to historia młodego miłośnika gitary, który za sprawą magii przeniósł się do meksykańskiego świata zmarłych. Tam poznał prawdę o swoich przodkach, docenił znaczenie tradycji, a przy okazji nauczył się wierzyć w siebie. I podążać za pasją. Podobną historię opowiada nieco zapomniana Księga życia. Produkcja słabsza, ale pewnie mająca swoich amatorów.

Mary, przewodniczka jednego z meksykańskich muzeów, zabiera grupkę dzieci na wycieczkę sekretnymi korytarzami. Przy okazji opowiada im historię, która wydarzyła się w San Angel. W dniu meksykańskiego święta zmarłych dwóch przyjaciół rywalizuje o względy swojej pięknej koleżanki Marii. Joaquin jest synem bohatera narodowego, zaś Manolo gitarzystą, potomkiem długiej linii wybitnych matadorów. Ponieważ dziewczyna wydaje się odporna na zaloty, do akcji wkraczają dwie boginie. La Muerte i Xibalba. Zakładają się, który z chłopców wygra…

Uwagę zwraca przede wszystkim styl Księgi życia. Na pierwszy rzut oka to kolejna bajecznie kolorowa animacja rodem z Hollywood. Dopiero przy bliższym poznaniu zauważa się charakterystyczną, karykaturalną kreskę oraz nietypowy, geometryczny wygląd postaci (zupełnie jakby bohaterowie zostali wystrugani z drewna). Tło ugina się chwilami pod ilością detali. Trudno również nie docenić lekkości, z jaką autorzy podeszli do tematyki śmierci. Gorzej z humorem. Wiele żartów jest nietrafionych, część wręcz niezrozumiałych, a postacie zwyczajnie męczą. Maria nie daje się lubić, również obaj panowie potrafią być irytujący.

Sama Księga życia potrafi nieźle zmachać. To film chaotyczny, hałaśliwy, o chwilami zbyt szybkim tempie. I chociażby dlatego nie ma szans, by stanąć w szranki z Coco. Co ciekawe, obie te produkcje łączy przesłanie. Chodzi o branie odpowiedzialności za własne decyzje, podążanie za marzeniami, realizowanie się. Niby proste, a jednak bardzo trudne. I trochę paskudne. Bo powiedzmy sobie szczerze – gdyby wszyscy podążali za marzeniami i robili tylko to, co kochają, cywilizacja ległaby w gruzach.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz meksykańskie klimaty
– Chcesz obejrzeć coś ciut zbliżonego do Coco
– Uwielbiasz efektowne animacje

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie przepadasz za bajkami chaotycznymi
– Zbyt szybkie tempo też ci przeszkadza

Michał Zacharzewski

Księga życia, Book of Life, reż. Jorge R. Gutierrez

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.