Mock

Wydawało się, że Eberhard Mock już się skończył. Marek Krajewski zakończył przecież pięcioksiąg, w dodatku dużo wcześniej uśmiercił swojego bohatera. Później co prawda pozwolił mu spotkać się z polskim komisarzem policji Edwardem Popielskim z powieściach Głowa Minotaura i Rzeki Hadesu, ale wydawało się, że w ten sposób próbuje się pożegnać ze swoim pierwszym i chyba najważniejszym bohaterem. Tymczasem w 2016 nieoczekiwanie do niego wrócił.

Powieść Mock to wyprawa w przeszłość bohatera, do czasów jego młodości i pierwszych kroków w policji. Jest rok 1913. Wachmistrz kryminalny ma dopiero trzydzieści lat i opinię obrońcy kobiet wszelakiej proweniencji, a także niezależnego śledczego, który nie odpuszcza. Z tego powodu ma już wrogów w policji, zresztą nie tylko on. Kiedy zostaje wmieszany w obyczajowy skandal z prostytutkami w rolach głównych, jego kariera zawisa na włosku. Szansą na odkupienie staje się sprawa, którą trzeba szybko i sprawnie rozwiązać, gdyż może otrzeć się o najwyższe władze państwowe.

W budowanej właśnie Hali Stulecia zostają znalezione ciała czterech nagich gimnazjalistów oraz tajemniczego mężczyzny ze skrzydłami u ramion. To nie jest ani wypadek przy pracy ani rytualne samobójstwo, lecz bezwzględne morderstwo – chłopcy zostali dzień wcześniej porwani z ulic miasta, zaś wiszący nad nimi trup raczej nie byłby w stanie ich zabić. Lista podejrzanych jest długa, od Żydów uprawiających swoje mętne obrzędy przez masonów i wrogów ojczyzny. Czy Mockowi uda się rozwiązać tę zagadkę? Ma o tyle trudno, że śledztwo prowadzi nieoficjalnie…

Po niezbyt udanej Arenie szczurów Marek Krajewski wrócił już do formy. Jego Mock to powieść, na którą fani liczyli. Odpowiednio mroczna i niepokojąca, trzymająca w napięciu, wypełniona klimatem dawnych uliczek Wrocławia. Naturalistyczny ton opisów robi wrażenie, zwłaszcza że autor pozwala sobie również na humor i soczyste dialogi. Nie traci jednak z oczu zagadki, która pozostaje siłą napędową powieści. No i najważniejsze – Mock wciąż jest Mockiem. Choć młodszy, przypomina już tego człowieka, którego pokochali czytelnicy. Dobrze znów o nim usłyszeć.

Mock, Marek Krajewski

Joel

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.